fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

Nawet 5 tysięcy tanich aptek może zostać zamkniętych

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Nawet 5 tysięcy aptek może zostać zamkniętych. I to tych, które sprzedają leki najtaniej.

Taki może być skutek planów Ministerstwa Zdrowia. Wraca pomysł tzw. apteki dla farmaceuty – czyli prawo jej prowadzenia tylko przez osobę z kierunkowym wykształceniem. Uderzy to w sieci apteczne.

W marcu pisaliśmy w „Rz", że taki pomysł jest poważnie rozważany. Teraz wiceminister Krzysztof Łanda na łamach branżowego „Rynku Aptek" zapowiada jego wdrożenie. – Zaproponujemy, żeby co najmniej 51 proc. udziałów w aptece miały osoby z tytułem magistra farmacji – mówi.

Dla rynku to prawdziwa rewolucja. Niezależne indywidualne apteki i mikrosieci (do pięciu placówek) to ponad 2/3 rynku, a co trzecia należy do sieci, gdzie o własności farmaceuty nie ma mowy. Dlatego nie dziwi ostry protest, który trafił do resortu. – Mamy nadzieję, że ministerstwo się z tego pomysłu wycofa. Ostrożnie licząc, ustawie podlegać będzie 5 tys. aptek, czyli wywłaszczenie dotknie majątku wartego 5 mld zł. I zatrudniającego kilkadziesiąt tysięcy pracowników – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, zrzeszającego sieci apteczne. – Czy taką kwotę zapłaci Skarb Państwa? – pyta.

Przeciwnicy zmian wskazują, że leki w sieciowych aptekach są nawet o 20–30 proc. tańsze, zatem ich zniknięcie będzie oznaczało wzrost cen.

Pomysł podoba się jednak przedstawicielom środowiska indywidualnych aptekarzy. – Cieszy nas ta zapowiedź, ale nie znamy jeszcze żadnych szczegółów – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Sam resort na razie nie chce podać szczegółów. Projekt ma zostać zaprezentowany w sierpniu, a ustawa obowiązywać od stycznia 2017 r. Obecnie zasada apteka dla aptekarza, w różnej formie, obowiązuje w 12 z 28 państw UE. Polska, wprowadzając ją, pójdzie pod prąd, bo w ostatnich latach na podobny krok (ale w łagodniejszej formie) zdecydowały się jedynie Węgry w 2010 r. Z kolei Holandia, Portugalia, Bułgaria, Litwa, Islandia i Norwegia zrezygnowały z takich rozwiązań. Teraz zastanawiają się nad tym Włochy. Polska jest jednym z najbardziej nasyconych aptekami rynków w Europie. Na jeden punkt przypada u nas od 2,7 do 3,5 tys. osób. W Czechach czy Finlandii jest to ok. 5 tys., w Austrii – 7 tys., a Szwecji – ponad 10 tys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA