fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Europejski Kongres Gospodarczy

Dariusz Blocher, prezes Budimex: Budimex chce być w Polsce kolejne 50 lat

Myślimy o naszym kraju jako o miejscu, gdzie jesteśmy, byliśmy 50 lat temu i chcemy być kolejne 50 - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą' Dariusz Blocher, prezes Budimex podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Jaka jest sytuacja w budownictwie?

Jednym słowem dobra, ale dwoma nie za dobra. Mamy największy wzrost produkcji (200 mld zł produkcji budowlano montażowej w całym sektorze) i niestety brak rentowności dużych przedsiębiorstw. Dokładnie to samo, co było 7 lat temu. Brak zysku uniemożliwia nam inwestowanie w maszyny, rozwój i sprzęt.

Przede wszystkim dotyczy dużych firm. Podwykonawcy dalej zarabiają 5-8 proc. Cały sektor wg GUS-u dla firm zatrudniających więcej niż 250 osób pokazuje stratę na poziomie 1 proc.

Z czego wynika brak rentowności?

Głównie ze względu na nieprzewidywalny, nagły wzrost cen materiałów, wykonawstwa i pracy ze stałą ceną ryczałtową, która w Polsce obowiązuje. Kontrakty, które trwają 3-5 mają ryczałtową cenę i otwartą pozycję kosztową.

Jak ważne są to firmy dla całości gospodarki?

Cały sektor to ok. 10 proc. udziału w PKB. Sam Budimex to 7 mld zł, zatrudniamy 8500 pracowników, fundusz płac to 1,2 mld zł. Podatki pośrednie i bezpośrednie to ponad 500 mln zł. Jesteśmy w gronie największych płatników podatku CIT wśród wszystkich przedsiębiorstw, nie tylko budowlanych. Inwestujemy w rozwój i badania. Długo można mówić o społecznej czy patriotycznej odpowiedzialności biznesu. Myślimy o naszym kraju jako o miejscu, gdzie jesteśmy, byliśmy 50 lat temu i chcemy być kolejne 50.

Układa się wam współpraca z podwykonawcami?

Mamy 10 tys. podwykonawców, 99,9 proc. jest z nas zadowolona. Średni czas pracy z nami to 7 lat. Czasami zdarzają się spory, ale dla nas podwykonawcy są bardzo ważni. Chcemy pracować z małymi, rodzinnymi firmami. Duże kontrakty powinny realizować duże firmy, a średnie. Firmy powinny awansować w tym łańcuszku, żeby nie porywać się od razu na bardzo duże kontrakty, bo to się kończy porażką.

Polskie budownictwo i sam Budimex to branża i firma nowoczesna?

Generalnie budownictwo nie należy do innowacyjnych branż. Jest drugą od końca, po rolnictwie, innowacyjną branżą. Jednak robimy dużo, żeby wprowadzać nowoczesne narzędzia. Chodzi o nowe technologie, rozszerzoną rzeczywistości, skanowanie, drony itd. Jesteśmy beneficjentem różnego rodzaju technologii, które się pojawiają.

Dopóki dogmat najniższej ceny i brak rentowności będzie u nas obowiązywał, ciężko będzie mówić, że jesteśmy innowacyjni.

Długo będzie obowiązywał ten dogmat?

Jestem szefem od 12 lat i cały czas mówię, że nie powinna być najniższa cena tu i teraz, że trzeba patrzeć w dłuższej perspektywie. Jednak przez ten czas niewiele się zmieniło.

Jakie najważniejsze inwestycje obecnie prowadzicie?

Mamy 20 proc. udział w autostradach i drogach ekspresowych. Chodzi o ciąg autostrady A1, ciąg trasy S7, S3, S6 i S5.

Prowadzimy 2 flagowe kontrakty hydrotechniczne. Dla obszaru Śląska dokończenie zbiornika w Raciborzu jest kluczowym tematem za prawie 700 mln zł. Jest też unikatowy w skali światowej zbiornik poflotacyjny dla KGHM.

W portfelu kolejowym mamy prawie 44 mld zł. Po niektórych wykonawcach kończymy drogę kolejową do Lublina. Wygraliśmy też kilka tematów, zwłaszcza dostęp do portów w Gdyni (kontrakt za prawie 1,5 mld zł).

Budimex jest znaną firmą z tego, że dotrzymuje terminów. Jak to robicie?

Jesteśmy przygotowani do całego procesu. Nasz zasoby to 800 jednostek sprzętu, 150 osób w biurze technicznym, 8,5 tys. pracowników. Nie startujemy w przetargach, gdzie musimy z łapanki budować zespół. Staramy się być odpowiedzialną firmą już na etapie przetargu. Mamy dedykowany zespół, wiemy, co trzeba zrobić, rozumiemy dostawców.

Jednak spotykamy się z tymi samymi problemami, co inni. Dzisiaj nie ma wystarczającej ilości pracowników, nie ma podwykonawców. To też wpływa na ten proces.

Kluczową rzeczą jest szybkie podejmowanie decyzji. W sektorze publicznym bardziej koncentrujemy się na tym, żeby papiery były w porządku, a mniej na zadaniu do zrobienia. Zamawiający nie zawsze poprawnie wybierają wykonawców. Patrzą na ich potencjał globalny, a nie jak podchodzą do polskiego rynku.

Jeżeli ktoś myśli, że chce być polską firmą i chce być tutaj przez wiele lat, to z reguły termin jest dotrzymany. Czasem nawet otwieramy przed terminem.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA