fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Energia – jeśli nie węgiel, to co?

Podwyżki cen węgla i rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 windują ceny prądu. Uczestnicy debaty zastanawiali się na jakich źródłach oprzeć w przyszłości wytwarzanie energii elektrycznej.
Ceny prądu gwałtownie rosną. Przedsiębiorcy martwią się o przyszłość swoich firm. Czy są szanse na tańszą energię? Z jakich źródeł?

Osłupienie i obawy o przyszłość biznesu budzą wśród przedsiębiorców oferty dotyczące cen energii, które w ostatnich tygodniach otrzymują od dostawców. Są one większe od dotychczasowych o 50, 60, a nawet 70 procent.

– Biznes jest zaniepokojony. Ale też rozumie, że podwyżki cen wynikają z przeniesienia pewnych kosztów, a nie z podniesienia marż – mówił w czasie debaty „Polska energetyka u progu gospodarki 4.0 – na jakie źródła wytwarzania powinniśmy postawić", inaugurującej XXVIII konferencję energetyczną EuroPower, Kamil Kamiński, wiceprezes ds. klienta i wsparcia korporacyjnego Grupy Tauron.

– Nie odkładamy marż. Ceny energii są wyznacznikiem tego, co dzieje się na rynku, czyli cen surowców, węgla kamiennego, brunatnego i CO2. To wynik polityki, która zmierza do dekarbonizacji i przymusowych zmian w miksie energetycznym krajów UE – wtórował mu Paweł Śliwa, wiceprezes ds. innowacji PGE.

Koncerny energetyczne nie obawiają się związanej z wysokimi cenami ucieczki klientów od dużych dostawców energii. – Nasze ceny energii nie odbiegają od cen w innych krajach Unii – mówił Śliwa.

– Klienci cenią sobie partnerów przewidywalnych i stabilnych. To element nieco uspokajający w tej trudnej sytuacji – stwierdził Kamiński.

Obaj byli jednak zgodni, że przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać potrzebę dywersyfikacji źródeł energii i będą poszukiwali tańszych jej źródeł. Przede wszystkich tych ze słońca i wiatru.

Stabilne i niestabilne źródła energii

– Przedsiębiorcy myślą o tym, by stawiać na własne źródła energetyczne. Są to jednak małe źródła oparte na OZE, czyli niestabilne. Ktoś musi zapewnić pewne źródła energii i stabilne dostawy – mówił wiceprezes PGE.

A stabilność daje na razie węgiel. – Tauron buduje w Elektrowni Jaworzno nowy blok energetyczny o mocy 910 MW. – Jaworzno to w tej chwili nasza strategiczna, kluczowa inwestycja. Jawi się ona jako ostatnie tak duże przedsięwzięcie inwestycyjne w duże źródło na węgiel – mówił wiceprezes Kamiński. Tłumaczył, że choć produkcja energii będzie tu oparta na węglu, to zgodnie z polityką ochrony środowiska wytwarzanie CO2 będzie niższe o 30 proc. niż w innych podobnych do tego jednostkach, natomiast wytwarzanie pyłów poprodukcyjnych będzie niższe aż o 90 proc. – Jaworzno broni się jako wysokosprawne źródło wytwarzania energii – mówił prezes Kamiński.

Przekonywał, że Tauron coraz mocniej uwzględnia odnawialne źródła energii w swoim miksie. – Przygotowujemy inwestycje w nowe moce wytwórcze – w tym także w energetyce odnawialnej – których łączna, docelowa moc wyniesie 700 MW. – Jednym z projektów jest zakup pięciu farm wiatrowych o łącznej mocy wytwórczej na poziomie 200 MW. Negocjacje w tej sprawie trwają – stwierdził Kamil Kamiński. – Z jednej strony realizujemy więc dużą inwestycję opartą na konwencjonalnych źródłach energii w Jaworznie, z drugiej cały czas szukamy możliwości inwestycji w przedsięwzięcia oparte na odnawialnych źródłach energii. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych lat inwestycje te zmienią procentowy udział zielonych mocy w miksie energetycznym grupy – tłumaczył wiceprezes katowickiego koncernu.

Tauron rozważa też coraz odważniejsze wejście kapitałowe w sektor fotowoltaiki. A to dlatego, że coraz częściej oczekują tego klienci grupy. Chcą na przykład, by farmy fotowoltaiczne powstawały przy halach produkcyjnych. Rozwiązaniami takimi interesują się też klienci indywidualni. To dlatego do sieci dystrybucji Tauronu w drugim kwartale tego roku włączono ponad 2000 mikroinstalacji fotowoltaicznych. – To nasz dotychczasowy rekord, a jednocześnie najlepszy wynik w kraju, który pokazuje nieuchronność tego trendu, zwłaszcza w zderzeniu z gwałtownie rosnącymi cenami na rynku energii – stwierdził Kamil Kamiński.

Dodał, że Tauron pokazuje swoim klientom, gdzie są możliwości oszczędzania energii. – Coraz większym zainteresowaniem cieszą się oferowane przez nas systemy do zarządzania energią czy zarządzania chłodem w dużych budynkach, halach produkcyjnych czy arenach sportowych – mówił wiceprezes Kamiński.

– Mix energetyczny w PGE zaczyna się od wydobycia. Jesteśmy udziałowcem Polskiej Grupy Górniczej, mamy własne kopalnie węgla brunatnego i dwie potężne elektrownie systemowe Bełchatów i Turów – wyliczał Paweł Śliwa. – Energię wytwarzamy więc w oparciu o węgiel brunatny i kamienny, ale coraz większe znaczenie ma u nas również gaz. W zeszłym roku przejęliśmy aktywa wytwórcze EDF, obecnie jest to PGE Energia Ciepła. Wpisujemy się więc w trend, zgodnie z którym w ciepłownictwie powinno być coraz więcej zużycia gazu ziemnego. Ale nie tylko w ciepłownictwie. Planujemy budowę dwóch bloków energetycznych w lokalizacji Dolna Odra opartych na LNG sprowadzany statkami – dodał wiceprezes PGE.

Tłumaczył, że na dzisiaj w strukturze polskiego mixu energetycznego 85 proc. stanowi węgiel kamienny. Według przymiarek w 2050 r. może to już być tylko 50 proc. – Musimy się do tego przygotować – stwierdził Paweł Śliwa.

Ważnym elementem w miksie PGE jest energia odnawialna. Oparta na wodzie, słońcu, wietrze i biomasie. – Mamy najwięcej farm wiatrowych. Goni nas Tauron – stwierdził wiceszef PGE.

Energetyczny potencjał na Bałtyku

Przekonywał, że Polska ma duży potencjał do budowy morskich farm wiatrowych. I trzeba go wykorzystać. – Liderami są tutaj Polenergia i PGE. Kończymy badania środowiskowe, tworzymy strategię inwestowania w farmy wiatrowe na Bałtyku – mówił Paweł Śliwa.

Pierwsza energia z polskich farm wiatrowych na Bałtyku ma popłynąć w 2022–2023 r.

Zdaniem wiceszefa PGE energetyka opiera się dziś na trzech megatrendach. To 3D, czyli dekarbonizacja, digitalizacja i decentralizacja.

– Dekarbonizacja musi mieć stopniowy, ewolucyjny, a nie rewolucyjny przebieg. Musi przebiegać tak, jak to było w Niemczech. Wiele lat temu energetyka była tam oparta na węglu. To się stopniowo zmieniało. Ale nie można z dnia na dzień przejść z węgla do czystego OZE – mówił Paweł Śliwa. Tłumaczył, że digitalizacja to ucyfrowienie systemu energetycznego, szczególnie dystrybucji. – Na to mocno stawiamy. Inwestujemy w projekty rozwojowe – stwierdził wiceszef PGE. – I wreszcie dywersyfikacja. To już się dzieje. Przedsiębiorcy inwestują we własne źródła wytwarzania energii – wyjaśnił.

Wzmianka o dekarbonizacji poderwała do głosu Tomasza Rogalę, prezesa zarządu Polskiej Grupy Górniczej. – Dekarbonizacja trwa w Europie od 25 lat. Przyspiesza ją polityka klimatyczna. Jednocześnie zwiększa się jednak zapotrzebowanie na energię. Konieczność zaspokojenia energetycznych potrzeb klienta, zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, wymusza sięgnie do paliw stałych. W ten sposób koło się zamyka – tłumaczył.

Przekonywał, że nikt z polityków nie odważy się dziś powiedzieć, że skoro mamy mieć czysty klimat, to nie będziemy dostarczać energii. - Na to zgody nie ma – mówił Tomasz Rogala.

Tłumaczył też, że dekarbonizacja w Europie nie oznacza dekarbonizacji na świecie. Spadek wydobycia węgla na naszym kontynencie, przełożył się na wzrost jego produkcji w Azji, w Australii czy w Stanach Zjednoczonych. Świat podąża w przeciwnym kierunku. To co trzeba zrobić to budować instalacje do wychwytywania CO2 i innych zanieczyszczeń. Co nie wyklucza poszukiwań innych sposobów dostarczania czystej energii.

Problem z biomasą

W tym kontekście pojawił się też temat biomasy. – Biomasa jest w naszym miksie energetycznym, w naszym sektorze energii odnawialnej – stwierdził wiceprezes PGE. – Jej udział nie jest znaczący. Jest bardziej obciążona skokami cen niż węgiel kamienny. Przy ocenach danej inwestycji bierzemy pod uwagę, czy będziemy mieli stabilne dostawy biomasy do naszych mocy wytwórczych. Inwestycje w moce biorą pod uwagę perspektywę minimum 30 lat. Jeśli w tym okresie będziemy mieć zagwarantowane stałe i stabilne dostawy biomasy, to taka inwestycja będzie mieć sens – tłumaczył.

– Przy ocenie opłacalności inwestycji energetycznej ważna jest stabilność cen surowca, na którym oparte ma być źródło wytwórcze. Stąd nasza decyzja o niewchodzeniu w segment biomasy – mówił wiceprezes Tauronu Kamil Kamiński. – Nie ma tu też gwarancji dostaw surowca. Inaczej niż przy węglu kamiennym. Blok w Jaworznie będzie zużywał 3 mln ton węgla kamiennego rocznie, z czego 2/3 będzie pochodzić z naszych własnych źródeł wydobywczych – tłumaczył.

Co nas czeka w przyszłości? Jakie źródło energii zastąpi węgiel? – Na ten moment nie mamy odpowiedzi. A bez tego nie można odpowiedzieć, jaki udział w naszym miksie energetycznym powinny mieć odnawialne źródła energii – mówiła Dorota Dębińska-Pokorska, partner, lider grupy energetycznej w firmie doradczej PwC. Uczestnicy debaty byli zgodni, że OZE będą pełniły rolę uzupełniającą w naszym miksie, a ich udział nie przekroczy znacząco 20 proc.

W czasie debaty nie dyskutowano na temat energii jądrowej i ewentualnej budowy w Polsce elektrowni atomowej.

Partnerem debaty była  „Rzeczpospolita".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA