fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Wielkanocne jajka mało ekologiczne. Liczy się tylko cena

Adobe Stock
Dziewięć na dziesięć jaj sprzedawanych w Polsce pochodzi od kur chowanych w klatkach, a nie od szczęśliwszych niosek z wolnego wybiegu. I długo to się nie zmieni, bo dla klientów liczy się tylko cena.

Na ostatnie tygodnie przed Wielkanocą przypada jedno z dwóch świąt producentów jaj (drugi szczyt to Boże Narodzenie). Do koszyków, zarówno sklepowych, jak i tych ze święconką, trafiają głównie jaja z chowu klatkowego. Ekologia w tej dziedzinie wciąż przegrywa z oszczędnością konsumentów.

Konserwatywnie, czyli jak najtaniej

– W Polsce dominuje konserwatywne podejście do rynku jaj – mówi „Rzeczpospolitej" Mariusz Szymyślik, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDIP). Podobnie jak w przypadku większości produktów spożywczych, dla polskiego klienta przede wszystkim liczy się cena. – Konsumenci są bardzo odporni na perswazję ze strony organizacji ekologicznych oraz sieci detalicznych i restauracji. Ma to oczywiście związek z zamożnością społeczeństwa – dodaje Szymyślik.

Widać już jednak pierwsze jaskółki zmian. – Wciąż rośnie udział w sprzedaży jaj z chowów alternatywnych, to wynika ze strategii przyjętych przez duże sieci handlowe. Obecnie ok. 30 proc. naszej produkcji to jaja ściółkowe (czyli od kur hodowanych w halach na ściółce, a nie w klatkach – red.) – mówi Barbara Woźniak, członek zarządu Ferm Woźniak, jednego z największych producentów w Polsce.

Wiele sieci handlowych chce od 2025 r. wycofać jaja klatkowe ze sklepów. Tak zdecydowały: Jeronimo Martins, Carrefour, Auchan, Piotr i Paweł, Stokrotka. Ale też np. sieć hoteli Orbis. Mimo to za osiem lat nadal dobrze ponad połowa jaj w Polsce będzie pochodziła z chowu klatkowego – wynika z badania Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

A może na świąteczny talerz trafią jaja z przepiórek (skądinąd najlepsze do tatara), jaja gęsie albo od kur orientalnych? Nic z tego, jaja od innych gatunków ptaków nie mają istotnego znaczenia gospodarczego – twierdzi KIPDIP.

Najwięcej jaj ściółkowych kupują Niemcy, Austria, Szwecja czy Holandia. Do „krajów jaj klatkowych" należy Polska wraz Litwą i Portugalią. „Jaja od szczęśliwych kur" to na polskich półkach wciąż nisza, zaledwie 2,4 proc. pochodzi z wolnego wybiegu (czyli od kur wychodzących na zewnątrz), a 9 proc. to jaja ściółkowe.

Wciąż drogo

Ceny jaj w Europie wystrzeliły w górę latem ubiegłego roku, w szczytowym momencie nawet o 70 proc. Dziś są 35 proc. wyższe niż rok wcześniej.

W ten sposób konsumenci, także polscy, płacą za wielką aferę w branży drobiarskiej, gdy na farmach w Europie Zachodniej wykryto szkodliwy dla ludzkiego zdrowia fipronil. Wszystkie kury z tych farm trzeba było wybić, a ze sklepowych półek w 40 krajach wycofać dziesiątki milionów jaj ze skażonych partii. Powstała wtedy wielka luka na rynku, którą wypełnili polscy producenci – tak skutecznie, że połowa z ponad 520 tys. ton jaj wyprodukowanych w Polsce w 2017 r. trafiła na Zachód.

Dobra informacja dla konsumentów jest taka, że jaja tanieją na zachodzie Europy. – Będą taniały i u nas, ale na razie popyt przed świętami powoduje, że cena nie maleje tak szybko – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). I uspokaja: – Jeśli sobie uświadomimy, że jedno jajko średnio kosztowało 52 gr, a dziś według GUS kosztuje 68 gr, to przy dziesięciu zapłacimy o 1,6 zł więcej – wylicza prof. Świetliki i przypomina, że wyższe wydatki łagodzi silny wzrost dochodów konsumentów.

Sześć jajecznic miesięcznie

Wbrew pozorom Wielkanoc nie jest największym świętem branży, ale Boże Narodzenie. Największy wzrost sprzedaży drobiarze obserwują w październiku, listopadzie, do połowy grudnia. – Wielkanoc to „jajeczne" święta, ale krótsze, więc konsumpcja jest niższa – wyjaśnia Barbara Woźniak.

Polacy jedzą średnio 11,5 jajka miesięcznie i to nie zmienia się od lat, informuje IERiGŻ. Nawet ubiegłoroczny skok cenowy nie zmniejszył polskiego apetytu. Ponadto część jaj trafia do majonezu, drugiego ulubionego wielkanocnego dodatku, ale także do wypieków, sałatek, panierek, a nawet do alkoholu, co potwierdzą miłośnicy ajerkoniaku. W sumie statystyczny Polak konsumuje 143 jaja rocznie.

Co trzecia etykieta promuje się zdrowiem

Blisko jedna trzecia nowej żywności i napojów, które pojawiły się ostatnio na europejskim rynku, miała oznaczenia „naturalne" – wynika z badań zleconych przez BZ WBK. A z tak dużego zainteresowania naturalną żywnością na ważnych dla polskich eksporterów rynkach wynika jedno: szansa na biznes.

Polska od wstąpienia do UE zwiększyła eksport żywności o 22 mld euro, czyli o 421 proc. Aż 80 proc. eksportu trafia na rynki UE. Początkowo polska żywność zdobywała rynki dzięki atrakcyjnej cenie. Jednak żywność „zdrowa" czy „ekologiczna" daje szansę na znacznie wyższe marże. Ten trend wyznacza nową ścieżkę dla polskich producentów. Najwięcej oznaczeń pojawiło się wśród wyrobów piekarniczych (13 proc. wszystkich „naturalnych" nowości), potem w przekąskach, nabiale i sosach oraz przyprawach (po 10 proc.). – Według nas przychodzi czas, gdy polscy producenci pokażą, że są w stanie zaspokoić nawet najbardziej wybredne gusta i wypełniać specyficzne nisze. Myślę, że będą coraz mocniejsi w produkcji żywności funkcjonalnej, w tym naturalnej – mówi Renata Dutkiewicz, dyrektor ds. sektora spożywczego BZ WBK.

By móc odznaczyć swój produkt słowem „eko", firmy potrzebują stosownych certyfikatów. Takie ograniczenia nie mają już jednak zastosowania, gdy etykieta informuje, że produkt jest naturalny czy zdrowy. Pod pojęciem „naturalne" kryje się zarówno „organiczne", jak i „bez sztucznych dodatków i konserwantów", czy wreszcie „wolne od GMO", o co nie tak znowu trudno w Europie, gdzie uprawy GMO nie są co do zasady dozwolone (można głównie kukurydzę), a głównym źródłem GMO są pasze dla zwierząt: śruta sojowa z upraw transgenicznych. Na marginesie, w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej trwa nieoficjalny konkurs na znalezienie badań naukowych, które by rzetelnie dowiodły szkodliwości GMO. I od kilku lat nikt nie może zdobyć nagrody.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA