fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Zmiana klimatu zepsuje smak wina

Francuscy naukowcy twierdzą, że aby uratować smak wina, do winnic powinna wrócić ekologia
AdobeStock
Rozregulowany klimat wywiera wielki wpływ na uprawę winorośli, w regionach europejskich z reguły niekorzystny.

W Starym jak i Nowym Świecie winiarstwo dotkliwie odczuwa zmiany klimatyczne. W ciągu zaledwie jednego stulecia średnia temperatura w Europie wzrosła o 1,4 st. C. Według prognoz (scenariusz pesymistyczny) pod koniec XXI wieku może to być nawet od 3 do 4 st. C. I tak w regionie Bordeaux na początku XX stulecia między kwitnieniem winorośli a zbiorami występowały średnio trzy dni bardzo gorące. Obecnie w tym okresie występują cztery takie dni, zaś pod koniec stulecia prognozy przewidują... szesnaście.

Winobrania odbywają się coraz wcześniej. W słynnym regionie Saint-Emilion (Bordeaux) rozpoczyna się ono 15 dni wcześniej niż ćwierć wieku temu, w Alzacji nawet 26 dni. Oznacza to, że winogrona dojrzewają prędzej, mają więcej cukru, a to sprawia, że wino jest mocniejsze, zawiera więcej alkoholu, ale mniej kwasu (w odbiorze smakowym jest „nijakie", „mdłe").

Problemem tym zajmuje się wiele ośrodków badawczych na świecie z francuskim INRA (Instytut National de la Recherche Agronomigue) na czele.

Zapotrzebowanie na nowe szczepy

Oprócz pracy laboratoryjnej nad rozwiązaniem problemów technologicznych, takich jak zwiększenie plonów, odporności krzewów na temperatury i choroby, ulepszanie procesu winifikacji, itp., naukowcy z INRA zajmują się także społecznymi, kulturowymi, ekonomicznymi, a nawet geopolitycznymi aspektami winiarstwa w zmienionych warunkach meteorologicznych. Odbywa się to w ramach programu „Lacave".

– Zmieniający się od ponad dwóch dekad klimat sprawia, że musimy poszukiwać szczepów odpornych na nowe choroby, zwłaszcza mączniaka powodującego nieprzyjemną woń wina – wyjaśnia dyrektor generalny INRA Philippe Mauguin. – Wymaga to stosowania środków fitosanitarnych, chemicznych, co nikogo nie cieszy.

Podkreśla jednocześnie, jakie są skutki sięgania po nowe, wytrzymałe odmiany. Są one uzyskane drogą hybrydyzacji i dają nadzwyczajne rezultaty – umożliwiają redukcję stosowania pestycydów o 90 proc. bez pogarszania profilu aromatycznego winogron, a tym samym wina.

– INRA wpisała na razie do swojego katalogu cztery takie nowe odmiany, między innymi czerwoną Artaban i białą Floreal, ale wkrótce zamierzamy skomercjalizować trzydzieści – wyjaśnia szef Instytutu.

Profesja winiarza przeżywa obecnie gorączkowy okres. jeszcze pięć lat temu winiarze nie przejawiali zainteresowania nowymi odmianami proponowanymi przez INRA. Teraz to się zmieniło, sami się ich domagają. Jednak komercjalizacja nowych szczepów, owocu 20-letnich badań, nie może być żywiołowa, musi się odbywać w sposób kontrolowany, we współpracy z naukowcami, aby nie doszło do chaosu, nad którym trudno będzie zapanować.

Istnieją obawy, że ewolucja odmian zagrozi smakom – burgund nie będzie smakował jak burgund, a riesling jak riesling. Trzeba będzie na nowo określić zasady klasyfikacji poszczególnych gatunków (appellation d'origine contrôlée). Czy to się uda bez zrezygnowania ze specyficznych cech poszczególnych „terroir" i bez rozminięcia się z gustem konsumentów – czas pokaże.

Pestycydy w kieliszku

Coraz większą rolę zacznie odgrywać agroekologia. Dziś winnice we Francji zajmują 3 proc. areału, ale wykorzystuje się w nich 20 proc. pestycydów. Butelka trunku może zawierać nawet 3300 razy więcej pestycydów niż podobna flaszka wody mineralnej.

Tę szokującą informację podało pismo „Que choisir" („Co wybrać") wydawane przez francuską Union Federale des Consommateurs (Federalną Unię Konsumentów).

Wiadomość nie jest wyssana z palca, jeśli już, to z butelki, i to niejednej. Zespół biochemików pracujący na zlecenie „Que choisir" analizował 92 próbki wina z różnych winiarskich regionów Francji – Bordeaux, Burgundii, Szampanii, Côtes du Rhône, Langwedocji, Prowansji. Rezultat mówi sam za siebie: pestycydy w większej lub mniejszej ilości stwierdzono we wszystkich próbkach. Naukowcy poszukiwali 166 rodzajów pestycydów, które nie powinny znajdować się w badanych winch. Znaleźli 33. Ogromna większość próbek zawierała więcej niż jeden pestycyd, rekordzistka miała ich 13.

Winorośl wędruje na północ

Dlatego trzeba sięgać po naturalne sposoby sprzyjające odporności winnic na rozregulowany klimat, choroby, zachwaszczenie gleby. Między winnicami oraz w ich obrębie trzeba sadzić żywopłoty skomponowane z szerokiej palety roślin, aby zwiększyć bioróżnorodność; trzeba będzie zmienić sposób corocznego przycinania pędów i przerywania liści, co daje dostęp powietrza i promieni słonecznych do gronowych kiści. W ramach „appellation d'origine" trzeba zreorganizować plantacje, zmniejszyć lub powiększyć niektóre strefy, eksperymentować z nowymi „terroir", biorąc pod uwagę ich wysokość nad poziomem morza i ekspozycję na promienie słoneczne.

Co ważne, zmieni się jeszcze bardziej geografia wina – do roku 2050 w Europie granica zasięgu winorośli przesunie się o 180 kilometrów na północ, winnice powrócą do Bretanii. W Polsce już jest tłoczone wino gronowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA