fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Sąd: nagranie rozmowy z przełożonym nie narusza jego dóbr osobistych

Fotolia
Samo nagranie wypowiedzi nie może doprowadzić do naruszenia czyjejś wiarygodności lub dobrej sławy zawodowej – orzekł Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Sprawa dotyczyła spółki zajmującej produkcją automatyki dla urządzeń chłodniczych, grzewczych i klimatyzacyjnych, a dokładnie nagrania telefonem komórkowym rozmowy pracownika firmy (specjalisty do spraw zaopatrzenia) z prezesem, główną księgową i przełożonym pracownika. W nagraniu mowa była o za dużym zamówieniu na pręty i o wzroście stanów magazynowych, poruszano też kwestię planów produkcji, cen sztuk zaworów i rezerw finansowych.

Kilka dni po tej rozmowie pracownik otrzymał mailem pismo o rozwiązaniu z nim umowy o pracę bez wypowiedzenia z powodu narażenia pracodawcy na straty.

Nagranie przebiegu spotkania zwolniony pracownik udostępnił swojemu pełnomocnikowi. Przedstawione zostało ono w sądzie w sprawach z jego powództwa przeciwko byłemu pracodawcy.

Prezes firmy wystąpił przeciwko byłemu pracownikowi na drogę sądową za naruszenie jego dóbr osobisty. Domagał się przeprosin oraz zapłaty 30 tys. zł na cel społeczny. Wskazywał, że wskutek bezprawnego działania pozwanego, polegającego na nagraniu bez jego wiedzy i zgody rozmowy w jego gabinecie, a następnie ujawnieniu tych nagrań w Sądzie Pracy, doszło do naruszenia swobody i ochrony wypowiedzi, swobody wyboru rozmówcy, tajemnicy rozmowy, a także jego czci, dobrego imienia, wiarygodności i dobrej sławy zawodowej.

Zwolniony pracownik przyznał, że zarejestrował własnym aparatem telefonicznym rozmowę z prezesem spółki, podniósł jednak, że działanie to nie naruszyło dóbr osobistych powoda, a ponadto nie było bezprawne.

Sąd Okręgowy w Bielsku Białej uznał powództwo za zasadne. - Podstępne nagranie rozmowy prywatnej lub rozmowy pracodawcy z pracownikiem bez wiedzy o tym i bez zgody obu stron godzi w zasadę swobody i ochrony komunikowania się, wyboru rozmówcy, tajemnicy rozmowy – wskazał sąd. - Rozmowa, która odbyła się w gabinecie powoda, była ograniczona do jej konkretnych uczestników. Nagranie jej bez jego wiedzy naruszyło jego cześć, wiarygodność i dobrą sławę zawodową. Powód w trakcie tej rozmowy zachowywał się swobodnie, używał sformułowań i podawał dane, ujawnienie których mogło przedstawić go w niekorzystnym świetle – wyliczył sąd.

Zdaniem SO pozwany nie wykazał braku bezprawności jego zachowania. Nie wyłącza jej wykonywanie przezeń prawa do obrony i wykazania swych racji przed sądem, gdyż prawo to nie może być realizowanie podstępnie, w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego czy dobrymi obyczajami. – Nie może być tak, że każdy musi obawiać się zawsze ujawnienia słów, które bez jego wiedzy i zgody mogłyby być utrwalone – podkreślił SO.

Takiej oceny prawnej nie zaakceptował Sąd Apelacyjny w Katowicach (sygn. akt I ACa 495/16), który stwierdził, iż trudno dopatrzyć się związku między czyjąś czcią a nagraniem jego wypowiedzi. Podobnie samo nagranie czyjejś wypowiedzi nie może doprowadzić do naruszenia czyjejś wiarygodności lub dobrej sławy zawodowej. - Dobrom takim uchybić może nie tyle zarejestrowanie (w dowolnej formie) czyichś słów, ile sama treść wypowiedzi – zaznaczył sąd drugiej instancji.

W tym kontekście sąd zwrócił uwagę, że „nagrane przez pozwanego wypowiedzi powoda same przez się nie przynoszą mu żadnej ujmy, nawet (zresztą nieliczne) wulgaryzmy nie przekraczają granic powszechnie (niestety) akceptowanych".

Jak jednocześnie zaznaczono, odmiennie ocenić by należało sytuację, w której zapisu rozmowy (nagrania) dokonuje bez wiedzy i zgody jej uczestników osoba postronna, wtedy bowiem istotnie doszłoby do naruszenia co najmniej tajemnicy rozmowy, w sprawie niniejszej taka sytuacja nie miała jednak miejsca.

W uzasadnieniu Sąd Apelacyjny podkreślił, że nagrywanie kogokolwiek bez jego zgody lub przynajmniej wiedzy jest – co do zasady – bezprawne, nawet bowiem jeśli (jak w tym przypadku) nie narusza norm prawa karnego, to sprzeczne jest z dobrymi obyczajami. - Nie sposób jednak abstrahować od tego, że do nagrania doszło w toku rozmowy służbowej, a celem pozwanego było nie zaszkodzenie powodowi, a uzyskanie materiału pozwalającego mu na podjęcie w przyszłości obrony przed spodziewanymi (jak pokazała przyszłość – słusznie) szykanami. Przyjąć zatem należy, że działał on w ramach wyłączającego bezprawność kontratypu – ocenił sąd. - W sposób oczywisty natomiast nie było bezprawne wykorzystanie przez pozwanego nagrania w procesie sądowym, nie tylko bowiem realizował on w ten sposób prawo od ochrony swojego interesu, ale i uczynił to we właściwym postępowaniu, przed powołanym i upoważnionym do tego organem – wyjaśniono w uzasadnieniu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA