fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Prof. Leszek Czupryniak: Dla osób z cukrzycą Covid nie musi być wyrokiem

Prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM
Prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM
FOTORZEPA/ KRZYSZTOF SKŁODOWSKI
Cukrzyca nie jest czynnikiem zwiększającym ryzyko zakażenia. Ale jeśli do niego dojdzie, przebieg może być ciężki – mówi prof. dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM.

Dlaczego cukrzyca zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju ciężkich objawów i powikłań Covid-19?

To jest dość skomplikowana sprawa. Pacjenci z cukrzycą typu 2 mają dwie cechy, które same w sobie zwiększają ryzyko jakiegokolwiek zakażenia. Po pierwsze zazwyczaj są to osoby w starszym wieku. Po drugie, cukrzyca rzadko istnieje sama jako choroba. Najczęściej towarzyszą jej choroby układu krążenia. Obciążeniem dla organizmu chorego mogą być też powikłania wynikające z cukrzycy – choroba wieńcowa, choroba naczyniowa mózgu. Tacy pacjenci mogą być po zawale, udarze, operacjach naczyniowych.

I jest jeszcze otyłość, czynnik trzeci, który, według naszej klinicznej obserwacji w szpitalu przy ul. Banacha, a także innych ośrodków, wiąże się z największym ryzykiem rozwoju ciężkich objawów i powikłań Covid-19. Mamy na oddziałach nie tylko mocno starszych pacjentów, również z cukrzycą, ale i młodych ludzi, w wieku 30–40 lat z ciężkim przebiegiem zapalenia płuc, wymagających respiratorów. Są to najczęściej osoby otyłe. A cukrzyca typu 2 jest bezpośrednim powikłaniem otyłości.

No właśnie, miałam zapytać: mówiąc o cukrzycy w kontekście koronawirusa, myśli się przede wszystkim o cukrzycy typu 2 – dlaczego?

Dane, jakimi dysponujemy, rzadko podają typy cukrzyc, do których się odnoszą. Ale z praktyki wiemy, że to w większości chorzy na cukrzycę typu 2. Pacjenci z chorobą typu 1 raczej ciężko nie chorują. Przestrzegają zasad leczenia cukrzycy, regularnie biorą insulinę, mają pompy, świadomie się odżywiają. Co najważniejsze: w 90 procentach są to osoby szczupłe.

Czyli cukrzyca sama w sobie nie musi predysponować do ciężkiego przebiegu koronawirusa?

Faktem jest, że w dużej grupie pacjentów zakażonych z ciężkim przebiegiem Covida i też tych, którzy umierają, cukrzyca występuje. Ale czy te osoby zmarły, bo przy okazji miały siedemdziesiąt kilka lat lub więcej, dodatkowo cierpiały na inne schorzenia, czy były bardzo otyłe, to trudno to już rozdzielić. A na cukrzycę łatwo jest wskazać, jako na czynnik, który je łączy.

Czy problemy z gospodarką glukozą predysponują do tego, że cukrzykom łatwiej jest „złapać” wirusa?

Nie ma na to dowodów. Cukrzyca sama w sobie nie jest czynnikiem zwiększającym ryzyko zakażenia. Wykazano jednak, że zakażenie może mieć ciężki przebieg, jeśli cukrzyca jest źle wyrównana metabolicznie. Czyli jeżeli pacjent od dłuższego czasu ma wysokie poziomy cukru, z różnych przyczyn jest nieskutecznie leczony. Pamiętajmy – cukrzyca to choroba, w której wszystko, co pacjent robi, ma wpływ na poziom cukru: co zje, czy się ucieszy, czy zdenerwuje, czy śpi krótko, czy długo, czy jest aktywny fizycznie. Pacjent ma to sam regulować, przecież nie chodzi za nim pielęgniarka czy lekarz i nie mówi weź insulinę, zjedz to, nie jedz tego, teraz pochodź pół godziny. Większość chorych się stara, ale z różnym skutkiem. Dla osób z cukrzycą Covid nie musi być wyrokiem. Nie demonizujmy tego. Pacjenci muszą tylko pamiętać, by chodzić na spacery, regularnie odwiedzać lekarzy, przyjmować leki zgodnie ze wskazaniami. Siedzenie w domu jest także niekorzystne. To dlatego, że sprzyja otyłości. Przyjmując chorych często słyszę, że w wyniku kwarantanny, pracy w domu borykają z przyrostem masy ciała, bo i lodówka blisko, i mało ruchu.

Związek Covid-19 z cukrzycą interesuje lekarzy jeszcze z jednego powodu: choroba może wystąpić jako powikłanie zakażenia wirusem. Jak to możliwe?

Koronawirus atakuje komórki beta w trzustce produkujące insulinę, co może być przyczyną występowania nowych przypadków cukrzycy w trakcie zakażenia. Kiedy wirus zniszczy większość komórek beta, rośnie poziom cukru i mamy cukrzycę. Podobnie jak przy zakażeniu wirusem wątroby typu C. Ponieważ to są jedyne produkujące insulinę komórki, a tylko insulina obniża poziom cukru we krwi, no to mamy cukrzycę. Ta cukrzyca może jednak ustąpić. Już podczas pierwszej, azjatyckiej epidemii SARS, wywołanej również przez koronawirusa, opisywano serie pacjentów przyjętych do szpitala z wirusem i nowo rozpoznaną cukrzycą, z których po miesiącu od wyzdrowienia nieliczni jeszcze mieli to schorzenie. To, co wynika z doświadczeń państw azjatyckich, to to, że ta cukrzyca, która rozwinęła się w czasie zakażenia wiąże się z cięższym przebiegiem Covida.

Ale jest jeszcze druga możliwość nagłego pojawienia się cukrzycy w związku z infekcją Covid-19. Infekcja sprzyja ujawnieniu się cukrzycy typu 2, której występowania pacjent nie był świadomy, gdyż przez długi czas, nawet i przez kilka lat, cukrzyca typu 2 nie wywołuje objawów klinicznych i pozostaje nierozpoznana, a wykrywana jest często przypadkowo. Silny stres – a takim jest infekcja – podnosi poziom cukru na tyle, że mogą wystąpić objawy cukrzycy, no i w trakcie infekcji wykonuje się badania laboratoryjne, i wówczas się okazuje, że ktoś choruje na cukrzycę. Dlatego tak ważne jest, aby regularnie wykonywać badania laboratoryjne, zwłaszcza w sytuacji kiedy cierpimy na otyłość, prowadzimy siedzący tryb życia, mieliśmy przypadki cukrzycy w rodzinie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA