fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Młodzi ekonomiści spierają się o dług

Adobe Stock
Reguły fiskalne, takie jak konstytucyjny limit zadłużenia, nie ograniczają możliwości sfinansowania inwestycji publicznych w Polsce. Ich demontaż byłby błędem – ostrzega grupa młodych ekonomistów.

Apel o poszanowanie istniejących reguł fiskalnych, opublikowany w środę, podpisało 19 ekonomistów młodego pokolenia. Jego autorami są Mateusz Urban i Jakub Pawelczak, członkowie Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Wśród sygnatariuszy są ekonomiści z Forum Obywatelskiego Rozwoju, organizacji założonej przez Leszka Balcerowicza, ale też pracownicy think tanków i instytucji finansowych.

„Jako przedstawiciele młodego pokolenia ekonomistów chcemy wyrazić zdecydowany sprzeciw wobec omijania reguł fiskalnych oraz postulatów ich trwałego rozmontowania" – czytamy w apelu. Jego sygnatariusze odnoszą się do sposobu finansowania przez rząd walki z kryzysem wywołanym przez Covid-19.

Duża część związanych z tym wydatków jest realizowana przez instytucje, które nie są zaliczane do sektora finansów publicznych według krajowej definicji. Dzięki temu dług publiczny ma się utrzymać poniżej progu ostrożnościowego na poziomie 55 proc. PKB, a także konstytucyjnego limitu zadłużenia na poziomie 60 proc. PKB. To wymuszałoby bowiem radykalne cięcie wydatków publicznych w kolejnych latach. W tej sytuacji rzeczywisty obraz stanu finansów publicznych Polski daje zmiana długu publicznego liczonego zgodnie z unijną metodologią. Ten, według prognoz samego Ministerstwa Finansów, sięgnąć ma w tym roku niemal 62 proc. PKB, a w przyszłym – 64 proc. PKB. Dla porównania, w ub.r. wynosił 46 proc. PKB.

Na początku lipca inna grupa młodych ekonomistów w liście otwartym wskazywała, że zachętą do takiej kreatywnej księgowości są zbyt sztywne reguły fiskalne. Stąd, jak wskazywali, należy zlikwidować konstytucyjny limit zadłużenia. Dzięki temu ceną za walkę z kryzysem nie byłoby cięcie wydatków, w tym inwestycyjnych, w przyszłości. W kolejnych miesiącach o tym, że należy rozważyć usunięcie lub podwyższenie konstytucyjnego limitu długu, mówili m.in. minister finansów Tadeusz Kościński oraz wiceminister finansów Piotr Patkowski.

Młodzi ekonomiści związani z TEP uważają jednak, że większa swoboda fiskalna nie poprawiłaby perspektyw rozwoju polskiej gospodarki. „Prawdopodobieństwo, że dodatkowe wydatki zostaną wykorzystane na prorozwojowe inwestycje, jest niewielkie. Z jednej strony rząd od kilku lat bardzo szybko zwiększa wydatki bieżące, w szczególności transfery socjalne. Z drugiej strony inwestycje publiczne podejmowane na szczeblu centralnym są słusznie krytykowane za brak uzasadnienia ekonomicznego (np. przekop Mierzei Wiślanej, Centralny Port Komunikacyjny)" – argumentują.

Autorzy środowego apelu przypominają też, że poziom inwestycji publicznych w Polsce jest dość wysoki. W 2017 r. sięgały one 4,7 proc. PKB, w porównaniu do średnio 2,9 proc. PKB w UE. To sugeruje, że reguły fiskalne nie stanowiły dotąd bariery inwestycyjnej. „Zagrożeń należy upatrywać gdzie indziej, chociażby w coraz większym udziale tzw. sztywnych wydatków budżetowych, które w sytuacji konsolidacji fiskalnej wymuszają cięcia właśnie w inwestycjach" – tłumaczą Mateusz Urban i Jakub Pawelczak. Ekonomiści przypominają, że rzeczywistą barierą dla inwestycji publicznych mogą się okazać ograniczenia podażowe, takie jak niedobór pracowników. Gdyby w takich okolicznościach rząd za wszelką cenę zwiększał nakłady inwestycyjne, mógłby ograniczyć możliwości rozwojowe sektora prywatnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA