fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budownictwo

Mamy zatrzymać budowy niezgodne z prawem UE

Adobe Stock
Zarzuty Komisji Europejskiej w odniesieniu do budowy dróg obejmują inwestycje o łącznej długości 1100 kilometrów, których realizacja ma kosztować ok. 17 mld zł.

W budowach infrastrukturalnych mamy potężny problem. Od kilkunastu lat nasze przepisy związane z realizacją inwestycji wspieranych funduszami z UE kolidują z unijnymi przepisami ochrony środowiska. A teraz zbieramy fatalne tego konsekwencje. Komisja Europejska domaga się bowiem natychmiastowego naprawienia błędów, grożąc wstrzymaniem dopłat. W przypadku samych inwestycji drogowych chodzi o projekty warte 17 mld zł. Przygotowania do tych przedsięwzięć, gdzie zaskarżono ich zgodność z prawem UE, mają być od 1 marca 2021 r. wstrzymane.

Będą opóźnienia

Lista jest długa i obejmuje ważne fragmenty stopniowo domykanej sieci dróg ekspresowych. Znalazły się na niej m.in. odcinki S10 Szczecin–Piła i S8 Wrocław–Bardo, gdzie złożono wnioski o decyzje środowiskowe, już projektowane odcinki S16 Borki Wielkie.–Mrągowo, S19 Ploski–Haćki i S3 ŚwinoujścieDargobądz, gdzie zaplanowano wnioski o zezwolenie na realizację inwestycji drogowej, a także będące już w realizacji odcinek S5 Ornowo–Wirwajdy czy obwodnica Niemodlina.

GDDKiA utrzymuje, że nie może pozwolić sobie na tak znaczące wyhamowanie przygotowania i realizacji inwestycji. – Może to uniemożliwiać ich terminową realizację w przyszłości przez opóźnienie prac przygotowawczych. A w przypadku projektów w realizacji może mieć konsekwencje finansowe w postaci roszczeń wykonawców – argumentuje Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA.

W przypadku budowy dróg zarzuty unijnych władz dotyczą projektów obejmujących ponad 1,1 tys. km: 700 km dróg na etapie przygotowania i ponad 400 km w realizacji.

Problem ciągnie się już od półtorej dekady, ale dopiero dwa lata temu KE mocno się zniecierpliwiła, zgłaszając w marcu 2019 r. zastrzeżenia co do specustaw. Chodziło m.in. o brak możliwości zwrócenia się przez lokalną społeczność o wstrzymanie wykonania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach czy brak możliwości wstrzymania inwestycji, gdy taka decyzja okazała się nieważna. W 2019 r. KE zablokowała nawet dofinansowanie trzech odcinków trasy S19. Tylko dla jednego (Lublin–Kraśnik) udało się odzyskać wsparcie.

Polska przygotowała pierwszy projekt zmian przepisów w styczniu ub. roku, ale trzeba było go poprawiać. Tymczasem z KE dochodziły sygnały, że sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości UE, gdzie najpewniej przegralibyśmy. Konsekwencją byłaby konieczność głębszych zmian w przepisach i problemy z wypłatą dotacji w obecnej perspektywie UE, a także ryzyko dla wypłat w kolejnej perspektywie. Dopiero w połowie lutego 2021 r. ostateczna wersja przepisów dopasowanych do żądań KE została przyjęta przez Radę Ministrów.

Ponieważ zostały już zaakceptowane przez Sejm, możliwe, że w końcu kwietnia lub w maju mogłyby wejść w życie. Ale teraz branża budowlana obawia się nowych kłopotów. Decyzje środowiskowe będzie można łatwiej i skuteczniej zaskarżać np. przez organizacje ekologiczne lub lokalne środowiska. – Zmiana prawa utrudni i wydłuży uzyskiwanie decyzji, już teraz trwające dwa, a nawet cztery lata – ostrzegają eksperci Multiconsult Polska.

Trzeba się dogadać

Według Adriana Furgalskiego, prezesa Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, inwestorzy i wykonawcy nie będą mieli wyjścia: potrzebny będzie jeszcze bardziej pogłębiony dialog i współpraca z otoczeniem na temat przebiegów inwestycji. – Jeśli wiemy z góry, na jaki wariant ma ochotę inwestor, to trudno się dziwić, że pojawiają się protesty. Zarazem potrzebne jest też zrozumienie: inwestycji transportowych nie da się tak poprowadzić, żeby gdzieś lewitowały – twierdzi Furgalski.

Ale zdaniem Jana Stylińskiego, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, konsekwencje zmian nie muszą być za bardzo dotkliwe. – Głos społeczny i słuszne uwagi są potrzebne, a przez lata prowadzenia inwestycji nauczyliśmy się kultury współpracy ze społecznością lokalną. Więc nie powinniśmy się tych przepisów aż tak obawiać – uważa Styliński.

W tym roku nakłady na budowę dróg wzrosną do 19,3 mld zł

Dokładnie tydzień temu ruszył tegoroczny sezon na budowach dróg. Po trzymiesięcznej zimowej przerwie roboty budowlane będą kontynuowane na 76 odcinkach o łącznej długości ponad 970 km. Doliczając przedsięwzięcia, na które umowy zostały już podpisane, ale rozpoczęcie prac poprzedza jeszcze projektowanie, w realizacji znajdują się teraz 103 inwestycje z Programu Budowy Dróg Krajowych obejmujące w sumie 1329 km. W 2021 r. do ruchu ma być włączonych blisko 390 km dróg ekspresowych i autostrad. To prawie trzy razy więcej w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy ukończono budowę niespełna 138 km. Rekordowe będą także tegoroczne nakłady na realizację kontraktów z wykonawcami, o blisko miliard złotych wyższe niż rok wcześniej.

Renata Mordak członek zarządu Multiconsult Polska

Zapisy w decyzjach środowiskowych mają na celu ochronę środowiska oraz otoczenia inwestycji, w tym interesów lokalnych społeczności. Dlatego zapewnienie społeczeństwu lepszego dostępu do tego procesu jest zmianą bardzo pozytywną. Ale łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której odwołanie od danej decyzji składane jest tylko po to, aby ją zablokować albo odsunąć. Przy realizacji tak kompleksowych inwestycji jak drogi szybkiego ruchu czy koleje zawsze są niezadowoleni z projektowanych rozwiązań. Po wprowadzeniu nowego prawa zyskają nie tylko organizacje proekologiczne, które będą mogły skuteczniej walczyć o środowisko, ale również pieniacze, którzy dostaną narzędzie do blokowania lub odsuwania w czasie niewygodnych dla siebie przedsięwzięć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA