fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Na działce tylko zgodnie z planem lub warunkami

123RF
Inwestor zapłaci nawet kilkaset tysięcy złotych kary, jeżeli nie podporządkuje się decyzji burmistrza nakazującej zlikwidowanie nielegalnego parkingu czy składowiska. To najnowszy pomysł resortu budownictwa.

Prawo budowlane przewiduje kary w kilku przypadkach. Płacą je albo inwestorzy, albo urzędnicy. Wkrótce będzie się można spodziewać kolejnych. Szykują się bowiem zmiany w przepisach.

Propozycje nowych kar zawiera tzw. ustawa inwestycyjna, czyli projekt nowelizacji niektórych ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjno-budowlanego. Obecnie nad projektem pracuje Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa.

Nowy rodzaj kar ma dotyczyć zagospodarowania nieruchomości. Chodzi o przypadki, kiedy prowadzana na działce działalność jest sprzeczna z ustaleniami warunków zabudowy albo z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Wówczas wójt (lub burmistrz czy prezydent miasta na prawach powiatu) ma prawo nakazać przywrócenie poprzedniego sposobu zagospodarowania nieruchomości. Oznacza to, że gdy np. właściciel magazynu, biurowca czy centrum handlowego na tyłach swojego obiektu zacznie składować dodatkowo towar albo nielegalnie zagospodaruje działkę na parking, musi się z tego wycofać. Dziś mówi o tym art. 59 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Obecnie, jeśli właściciel nieruchomości nie podporządkuje się tej decyzji, nie grożą mu żadne kary.

W przyszłości ma być inaczej. Projekt przewiduje, że wójt (lub burmistrz czy prezydent miasta na prawach powiatu) będzie mógł ukarać właściciela lub użytkownika wieczystego działki, który będzie krnąbrny i nie podporządkuje się jego decyzji. Kara pieniężna wyniesie od 50 do 500 zł za każdy metr nielegalnie zagospodarowanej działki. Ministerstwo wychodzi bowiem z założenia, że nic tak skutecznie nie dyscyplinuje inwestora jak pieniądze. I coś w tym jest.

Dziś powiatowy inspektor nadzoru budowlanego ma prawo nałożyć kary na inwestora, gdy, ten za szybko zaczął korzystać z nowego obiektu. Wysokość kary zależy od rodzaju obiektu oraz jego wielkości: im większy obiekt, tym kara będzie wyższa.

Inspektor nadzoru budowlanego wylicza karę na podstawie wzoru z art. 59f prawa budowlanego. Stawkę 500 zł mnoży się przez 10 oraz odpowiedni współczynnik: kategorii obiektu i jego wielkości (zawiera je załącznik do prawa budowlanego). Płacić musi ten, kto nie załatwił formalności końcowych. Kary nakłada się w formie postanowienia. Są one bardzo wysokie. Przykładowo za budynki biurowe i konferencyjne o kubaturze od 2500 do 5000 m sześc. sankcja wynosi 90 000 zł.

Kar inwestor może się spodziewać także, gdy w trakcie obowiązkowej kontroli okaże się, że doszło do istotnych naruszeń projektu budowlanego. Do ich wyliczenia stosuje się ten sam wzór co wyżej, z tą jedną różnicą, że stawki 500 zł nie mnoży się dodatkowo przez 10. Są więc niższe niż te wymierzane w wypadku formalności końcowych. W przypadku sklepu o kubaturze do 2500 m sześc. wychodzi kwota 7500 zł.

Po kieszeni może również dostać urząd, który nie wyda pozwolenia na budowę na czas.

Prawo budowlane przewiduje bowiem, że starosta (lub prezydent miasta na prawach powiatu) ma 65 dni na wydanie pozwolenia na budowę. Za przekroczenie tego terminu płaci do kasy wojewody 500 zł za każdy dzień zwłoki.

Jednocześnie od tej zasady obowiązuje wyjątek.

Kontrola terminowości odbywa się w ten sposób, że starostowie muszą prowadzić dwa rejestry: wniosków o pozwolenie na budowę i wydanych w tej sprawie decyzji. Do piątego dnia następnego miesiąca starostowie przekazują rejestry urzędom wojewódzkim, a te na ich podstawie sprawdzają, czy doszło do naruszenia ustawowego terminu. W praktyce zdarza się, że urzędy płacą, nawet po kilkaset tysięcy złotych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA