fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Czy stać nas na miasta bez parków?

rp.pl
Park miejski – atrakcja turystyczna czy miejsce schronienia, ucieczki od miasta i jego uciążliwości? Od hałasu, tłoku i smogu. Park jako powód do dumy z naszego miasta, ale też możliwość dla jego rewitalizacji.

Park to szansa dla tych, którzy niekoniecznie chcą wyjeżdżać na weekend za miasto, do drugiego domu. Wolą spacer lub przejażdżkę rowerem do swojego miejskiego parku. Albo z dziećmi i z psem chcą przejść się do parku przy swoim osiedlu. A może, jak zawsze w weekend, pobiegną pomiędzy parkami, wzdłuż zadrzewionych alei miasta.

Park miejski jest miejscem publicznym, parkiem dla wszystkich. Jego idea pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie parki publiczne stały się swoistego rodzaju agorą życia miejskiego, jak stary już Central Park. W  Polsce, w Europie często są pamiątką po arystokratycznym, czasem królewskim rodowodzie, są wartością kultury. Ale przypominają też o otwieraniu się miasta na demokratyczną społeczność, miejską res publica.

Czy dzisiaj jesteśmy zdolni do uzupełnienia naszych miast o te wartości? W Niemczech w ostatnich kilkudziesięciu latach wybudowano ponad 100 parków o powierzchni prawie 3 tysięcy hektarów, w Hiszpanii – ponad 90 o powierzchni ca 1,8 tys. ha, a w Polsce zaledwie dziesięć o powierzchni 110 ha.

Czy to dlatego, że nie mamy pieniędzy, czy też dlatego, że nie chcemy budować rzeczy wspólnych, tylko dla radości ich użytkowania? A może wolimy grodzić to, co może być wspólne? Tak jak grodzimy nasze osiedla, ogródki działkowe, wille w ogrodzie. Żeby pokazać, że to moje. Ale miasto jest wspólne. Zieleń rośnie dla wszystkich. Jest dla nas możliwością schronienia, a czasem nawet swoistą wyspą chłodu, kiedy miasto latem przypomina rozgrzany piec.

Park miejski daje szansę spaceru i odpoczynku – dla prawie 50 proc. jego użytkowników, lub zabawy i sportu – dla 23 proc., czy też spaceru z  dziećmi – dla 19 proc., lub z  psem – dla 12 proc. Te przykładowe wartości dla jednego z parków, są przez nas oczekiwane w wielu naszych miastach. Czy więc stać nas na budowę miasta bez nowych parków miejskich? To wyzwanie architektoniczne, jakim są nowe centra aktywności miejskiej, parki, to również budowa znaków współczesnej cywilizacji miejskiej. Park de la Villette w 1982 roku w Paryżu to zielony salon miasta, który pobudza intelektualnie, nawet poprzez prowokacyjną formę i program zagospodarowania.

Pisze o tym Alina Drapella-Hermansdorfer. Nowe parki André Citröena czy Bercý, czy malutki Jubilee Park w Londynie lub naturalizowany Cultuurpark Westergasfabriek w Amsterdamie, czy w Niemczech IBA Emscha Park – nadają atrakcyjność starym zanieczyszczonym terenom przemysłu stalowniczego zagłębia Ruhry. To rewitalizacja, a więc możliwość wykorzystania terenów poprzemysłowych lub wysypisk śmieci, jak chociażby w Warszawie, z atrakcyjnym parkiem Szczęśliwice, dla nas wszystkich.

Park nie jest miejscem komercji, to bezinteresowna część miasta, która jest po prostu piękna i przyciągająca, która daje szansę spotkań dla radości bycia razem. Miasto się zmienia, więc musimy znaleźć w nim nowe formy atrakcji, ale jednak w związku z naturą, bo to ekologiczne, zdrowsze. Dla pokolenia internetu, roweru i  zdrowego życia park miejski jest nie tylko możliwością doświadczania natury w mieście, czyli spełnienia marzenia o mieście-ogrodzie, ale jest także miejscem wolności. To nie jest park zakazów, to formuła plaży miejskiej, możliwość leżenia na trawie czy biegania z psem. Możliwość spotkania ludzi nam bliskich.

To nie jest nudny stary park arystokratyczny, to park obywatelski – nasz. A więc do parku zamiast za miasto. Budujmy nowe parki. To teraz łatwiejsze, bo zmiany w ustawie o planowaniu w 2015 r. po wielu latach uznały, że miejski park komunalny to inwestycja celu publicznego. A więc wspólna wartość, którą miasto może i powinno dla swoich obywateli realizować. Warto, abyśmy my, obywatele miasta, oczekiwali od naszego samorządu takich właśnie działań. Przecież nie są one aż tak kosztowne. W Europie średnio koszt parku to 75 euro na metr kwadratowy – to znacznie mniej niż mieszkanie. Jeden duży komunalny budynek mieszkaniowy to nowy park. Budujmy parki, a mieszkańcy otaczających go domów nie opuszczą miasta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA