fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Blogi

Koniec epoki księgarnianych molochów

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
To raczej logiczne, że w kraju, w którym gros społeczeństwa nie kala się przeczytaniem nawet jednej książki rocznie, niepotrzebne okazują się wielkie sieci księgarni.
Zastanawiali się państwo zapewne, dlaczego w Empiku połowę półek zajmują dziś pięknie opakowane czekoladki czy zestawy kolorowych flamastrów, a w Matrasie wciąż trwają przeceny książek. To akurat nie przez państwa, bo czytający ten tekst i tak zapewne jednocześnie sięgają po książki, a więc zaliczają się – i to nie przesada! – do elity tego kraju.
Ostatnie wyniki badań czytelnictwa Biblioteki Narodowej wykazały, że aż 63 proc. z nas nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki: największa grupa ludzi w tym kraju (46 proc.) czyta rocznie co najwyżej trzy strony jakiejś drukowanej publikacji, a 16 proc. nie zadaje sobie trudu, by przeczytać choć tyle. Co jest już zastanawiające, bo w ciągu roku zachodzi chyba potrzeba przejrzenia jakiejś instrukcji obsługi czy podpisywanego regulaminu. Nic więc dziwnego, że w takim kraju Empik stawia m.in. na czekoladki, a Matras balansuje na granicy przetrwania – o jego kłopotach piszemy na kolejnych stronach dzisiejszego wydania. Jeśli ludzie nie zaczną czytać, na rynku nie będzie miejsca na wielkie salony księgarskie, bo one już nie dają rady prowadzić działalności na taką skalę jak jeszcze kilka lat temu (dziesięć lat temu po jedną książkę rocznie sięgała połowa Polaków i to był ostatni taki rok w tym kraju).
By uniknąć czającej się katastrofy, sieci małych księgarni zaczynają otwierać sami wydawcy. Mamy na rynku sieci Book Book, Bukszpan, Książnicę Polską, jest sieć księgarni braci Olesiejuków. Chciałabym napisać, że to one stoją za słabnięciem molochów i że po prostu dzisiaj wolimy odwiedzać księgarnie mniejsze, lepiej „czujące czytelnika". Prawda jest jednak taka, że na normalnym rynku czytelniczym znalazłoby się miejsce dla jednych i drugich. A polski rynek normalny nie jest, bo czytelnika trzeba na nim dzisiaj szukać na kolanach i z lupą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA