Rok temu, gdy Hiszpania obudziła się 28 kwietnia 2025 r., nikt nie spodziewał się, że przed południem kraj stanie w obliczu niemal całkowitego załamania swojego systemu elektroenergetycznego. W jednej chwili sieć przestała działać, a codzienne życie popadło w chaos.

Sterowanie ruchem ulicznym zamarło. Komunikacja miejska stanęła. Madryt uległ całkowitemu paraliżowi — nie działały światła na skrzyżowaniach, co wywołało gigantyczne korki. Zablokowany został dostęp do kont bankowych. Produkcja przemysłowa zatrzymała się. Tamtego dnia Hiszpania przypomniała sobie podstawową prawdę: elektryczność to nie jest zwykła usługa. To system operacyjny współczesnego życia.

Co się stało?

Zanim przejdziemy do samego blackoutu, warto odnotować jedną ważną kwestię: sieć wykazywała oznaki przeciążenia już na kilka dni przed zdarzeniem. 22 kwietnia usterka przeciążeniowa wyzwoliła systemy ochronne w podstacjach między Chamartin a Pajares, przerywając ruch kolejowy na stacji Madrid–Chamartín na dwie godziny. 24 kwietnia Repsol, hiszpański gigant naftowy, poinformował o poważnej awarii zasilania, która wymusiła zatrzymanie jego rafinerii w Kartagenie. Pomimo tych sygnałów ostrzegawczych nie podjęto żadnych nadzwyczajnych działań prewencyjnych.

W dniu blackoutu system elektroenergetyczny działał przy wyjątkowo niskim poziomie generacji synchronicznej. To metoda wytwarzania energii elektrycznej, w której wirująca turbina, a bardziej mechaniczne obroty jej generatora są idealnie zsynchronizowane z częstotliwością sieci elektrycznej 50 lub 60 Hz, zapewniając stabilne i niezawodne dostawy energii. Można to porównać do potężnego silnika fizycznego wytwarzającego inercję podczas obrotu w idealnej harmonii z konsumowaną energią elektryczną.

Niski poziom owej generacji synchronicznej tego dnia wynikał głównie z bardzo wysokiego udziału energii wiatrowej i słonecznej w hiszpańskim miksie energetycznym, które w tamtym momencie odpowiadały za ok. 80 proc. produkcji energii elektrycznej. Doszło wówczas do zakłóceń o dotąd niezidentyfikowanym źródle, prawdopodobnie związanym z instalacją fotowoltaiczną w południowo-zachodniej części kraju. Zdarzenie to wywołało oscylacje częstotliwości i napięcia w sieci. W i tak już niestabilnych warunkach działania duża część elektrowni wiatrowych i słonecznych odłączyła się automatycznie, ponieważ systemy zabezpieczeń nie były w stanie poradzić sobie z wahaniami częstotliwości i sporą niestabilnością systemu. W tym momencie problem stał się systemowy.

Dlaczego system załamał się tak szybko?

Generacja synchroniczna zapewnia fizyczną inercję: w odróżnieniu od paneli słonecznych czy turbin wiatrowych, generatory synchroniczne w elektrowniach jądrowych, wodnych, gazowych i węglowych wykorzystują wspomniane masywne wirujące turbiny, ich ogromna masa stanowi „bufor”, który utrzymuje stabilność sieci podczas nagłych spadków mocy. Generacja synchroniczna jest również dyspozycyjna — możemy dokładnie kontrolować, kiedy i ile energii jest wytwarzane, w przeciwieństwie do energii słonecznej i wiatrowej, zapewnia też naturalną stabilizację napięcia i częstotliwości sieci, a w przypadku zwarcia generatory synchroniczne dostarczają prądu, który umożliwia szybkie wykrycie i usunięcie usterki przez systemy bezpieczeństwa.

W chwili zdarzenia wspomniana generacja synchroniczna zapewniła mniej niż 20 proc. całkowitych dostaw energii dla hiszpańskiego systemu energetycznego. Poziom ten okazał się niebezpiecznie niski dla systemu takiego jak Półwysep Iberyjski, który w praktyce funkcjonuje jak trochę odizolowana od europejskiego systemu energetycznego wyspa.

Z technicznego punktu widzenia systemy wzajemnie połączone wymagają zazwyczaj 20–30 proc. generacji synchronicznej do utrzymania stabilności. Systemy bardziej izolowane – takie jak hiszpański – potrzebują bliżej 30–40 proc. Biorąc pod uwagę ograniczone efektywne połączenie Półwyspu Iberyjskiego z resztą Europy, rozsądnym punktem odniesienia byłby minimalny poziom co najmniej 30 proc. mocy synchronicznej w systemie energetycznym.

Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ generacja synchroniczna zapewnia inercję, wsparcie napięciowe i aktywną odpowiedź na nagłe zakłócenia. Zdolności te są niezbędne, gdy sieć zostaje zakłócona przez wahania częstotliwości lub napięcia, co przy dużym udziale niestabilnych OZE jest dosyć częstym zjawiskiem.

Jeśli te stabilizujące zasoby są niewystarczające, zakłócenie może szybko eskalować i spowodować, że napięcie i częstotliwość sieci przesyłowych i dystrybucyjnych wychodzą poza dopuszczalne granice. Duże instalacje synchroniczne, takie jak elektrownie jądrowe, wodne i gazowe (CCGT oraz OCGT), mogą wówczas wyłączyć się na skutek działania systemów zabezpieczeń. Gdy to nastąpi, system może wejść w kaskadową awarię, co może się kończyć całkowitym blackoutem.

Czy może się to powtórzyć?

Jeśli system będzie nadal działać poniżej progu 30 proc. generacji synchronicznej, jednocześnie dopuszczając nadmierne nasycenie niezsynchronizowanymi źródłami odnawialnymi, prawdopodobieństwo podobnego zdarzenia pozostaje wysokie. Większość dziś eksploatowanej generacji odnawialnej jest asynchroniczna. Niektóre nowoczesne instalacje mogą zapewnić ograniczone wsparcie podczas spadków napięcia i wahań częstotliwości, jednak znaczna część istniejącego parku nadal tego nie potrafi.

Nawet tam, gdzie takie wsparcie techniczne (sztuczna inercja?) istnieje, jej efektywność jest generalnie słabsza i mniej niezawodna niż w przypadku dużych jednostek synchronicznych, zwłaszcza starszych aktywów fotowoltaicznych zainstalowanych przed wprowadzeniem bardziej rygorystycznych wymogów sieciowych. Wniosek jest jasny: jeśli celem jest uniknięcie powtórzenia tego zdarzenia (blackouty powodują ogromne straty dla każdej gospodarki), praca sieci musi opierać się na prawach fizyki i realiach ograniczeń technicznych, a nie na myśleniu życzeniowym.

Dziś najskuteczniejszym antidotum na poważne wahania częstotliwości i niestabilność sieci są duże generatory synchroniczne: elektrownie jądrowe, wodne i gazowe w cyklu kombinowanym. Skupiając się na Polsce, elektrownie węglowe również mogłyby zapewniać konieczną inercję systemową, jednak nie można zapominać, że polski węgiel nie zapewnia nam suwerenności surowcowej, ponieważ jest po prostu niekonkurencyjny cenowo, a koszty jego wydobycia są często dwa do trzech razy wyższe niż referencyjne ceny węgla ARA na giełdzie w Amsterdamie. W praktyce oznacza to większą zależność od importu, co osłabia tradycyjną rolę węgla jako filaru krajowego bezpieczeństwa energetycznego.

Co należy zrobić?

W krótkim terminie, gdy udział OZE w produkcji energii jest wysoki i mamy silny eksport energii przez interkonektory, niezbędne są następujące działania:

• Utrzymanie co najmniej 30 proc. generacji synchronicznej/mocy stabilnej w miksie energetycznym;

• Utrzymywanie dużych synchronicznych jednostek gazowych CCGT i OCGT oraz wodnych w systemie energetycznym, co się w Polsce dzieje, a stosowne inwestycje zapewnia mechanizm rynku mocy. Instalacje te mogą zareagować natychmiast w przypadku pogorszenia się stabilności systemu;

• Priorytetyzowanie energetyki jądrowej nad gazową wszędzie tam, gdzie to możliwe, jeśli celem jest zachowanie stabilności sieci bez zwiększania emisji CO₂ lub narażania konsumentów na wahania cen gazu. Elektrownie jądrowe zapewniają również silniejszą inercję chroniącą przed wahaniami częstotliwości.

W średnioterminowej perspektywie:

• Podniesienie wymagań dotyczących jakości i stabilności sieci;

• Poprawa działania instalacji odnawialnych podczas zdarzeń niestabilności, na poziomie instalacji lub poprzez dedykowane usługi wsparcia, takie jak wirtualne urządzenia synchroniczne, STATCOMy (urządzenia elektroniczne wysokiej mocy działające jako bierny „stabilizator napięcia” dla sieci elektroenergetycznej w czasie rzeczywistym);

• Przyspieszenie wdrożenia technologii magazynowania energii.

W długiej perspektywie:

• Rozwój elektrowni szczytowo-pompowych, które pozostają jednym z najbardziej ekonomicznych wielkoskalowych rozwiązań i również przyczyniają się do wsparcia synchronicznego, chociaż akurat w Polsce ich budowa może mieć naturalne ograniczenia;

• Analiza możliwości zastosowania linii przesyłowych ultra-wysokiego napięcia na prąd stały (UHVDC), które mogą reagować szybciej i poprawiać bilansowanie między regionami;

• Zwiększenie i wzmocnienie połączeń wzajemnych (interkonektorów) z innymi krajami europejskimi;

• Elektronika mocy kształtująca i wspierająca sieć, w tym zaawansowane baterie, wirtualne maszyny synchroniczne i synchroniczne urządzenia obrotowe, mogą również odegrać ważną rolę. Wiążą się one jednak z dodatkowymi kosztami, a ich doświadczenie eksploatacyjne w dużej skali nie jest jeszcze duże.

Dlaczego energetyka jądrowa ma znaczenie

Energetyka jądrowa jest kluczowym elementem bezpieczeństwa energetycznego z jednego prostego powodu: wzmacnia zdolność sieci do przetrwania niestabilności bez zwiększania emisji CO₂ i bez większego uzależniania systemu od zmiennych rynków gazu, co widzieliśmy po inwazji Putina na Ukrainie w 2022 r. i teraz po atakach USA i Izraela na Iran. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do synchronizacji magazynów energii lub zaawansowanej elektroniki energetycznej, energia jądrowa jest dziś jedynym sprawdzonym źródłem wielkoskalowej, niskoemisyjnej generacji synchronicznej dostępnej w krótkim terminie. Jej zdolności inercyjne nadają jej również przewagę w reagowaniu na wahania częstotliwości.

Energetyka wodna pomaga, ale zależy od opadów deszczu i nie zawsze można na niej polegać. W Polsce moce wodne są dość skromne. Bez energetyki jądrowej i bez wystarczającej energetyki wodnej regulacja sieci opiera się głównie na elektrowniach gazowych oraz węglowych, które jak pisaliśmy muszą być oparte na importowanym węglu, nie zapewniając suwerenności surowcowej. Oznacza to więcej emisji, więcej importu paliw i większą niestabilność cen.

Strategiczna lekcja

Blackout energetyczny w Hiszpanii prowadzi do jednego jasnego strategicznego wniosku: transformacja energetyczna nie może być oparta wyłącznie na mocach odnawialnych. Musi być zbudowana na systemie elektroenergetycznym, który jest trwały, stabilny i odporny. W tym kontekście energetyka jądrowa musi odzyskać centralne miejsce. Jest niskoemisyjna, dyspozycyjna, opłacalna w długim terminie, przewidywalna i niezbędna dla bezpieczeństwa dostaw, stabilności sieci i konkurencyjności przemysłowej.

OZE będą i powinny pozostać ważnym składnikiem miksu energetycznego, ale bez solidnej podstawy w postaci stabilnych mocy dyspozycyjnych, stanowiących kotwicę całego systemu, będzie on niestabilny, narażony na większe ryzyko operacyjne i strukturalnie wolatylny. Zalecenie jest jednoznaczne: wzmocnić sieć, podnieść standardy kontroli technicznej i umieścić energetykę jądrową w centrum długoterminowej strategii energetycznej.

Wnioski

Nie powinniśmy używać blackoutu jako pretekstu do konfrontowania różnych źródeł energii. Europa nie potrzebuje mniej OZE. Potrzebuje poważnej strategii elektroenergetycznej. Stabilny system energetyczny nie może opierać się wyłącznie na źródłach niestabilnych, w szczególności takie kraje jak Polska, w których udział przemysłu w PKB należy do najwyższych w UE. Wymaga on niezawodnych, niskoemisyjnych technologii zdolnych do utrzymania sieci w działaniu w niesprzyjających warunkach.

Dziś energetyka jądrowa jest jedyną skalowalną opcją, która jednocześnie zapewnia odporność, dekarbonizację i strategiczną autonomię. Jeśli decydenci chcą przeprowadzić transformację energetyczną, która będzie nie tylko zielona, ale też wiarygodna i dająca akceptowalne ceny energii, energetyka jądrowa musi powrócić z marginesu do centrum.

O autorach

Maciej Stańczuk, Ricardo Moreno Escudero

Maciej Stańczuk - członek TEP, szef zespołu ds. transformacji energetycznej BCC, doradca Lewiatana.
Ricardo Moreno Escudero - doradca strategiczny w zakresie energetyki jądrowej i strategii energetycznej, zarządzający firmami energetycznymi.