fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Za audyt trzeba będzie płacić jeszcze więcej

Adobe Stock
Stało się to, przed czym – również na naszych łamach – przestrzegali eksperci: przykręcenie legislacyjnej śruby audytorom uderzyło przede wszystkim w badane spółki.

Największe firmy mają problemy ze znalezieniem biegłego rewidenta, który spełnia nowe, restrykcyjne przepisy, a wszyscy borykają się ze wzrostem cen. Symbolicznie pokazuje to przykład Ambry, która właśnie rozwiązała umowę z Deloitte, bo nie chciała się zgodzić na płacenie wyższego wynagrodzenia.

– Wydaje się, że może to być początek pewnej tendencji. W środowisku od dawna mówiło się o tym, że w niedługim czasie zmiany legislacyjne wpłyną na ceny usług audytorskich – mówi Dominik Biel, partner w firmie UHY ECA. Z kolei Andre Helin, prezes BDO, potwierdza, że ceny audytu idą w górę, ale – co ciekawe – są nadal niższe niż dziesięć lat temu.

– Czy mamy inną branżę z takim zjawiskiem? W tym czasie wzrosła liczba obligatoryjnych standardów badania, odpowiedzialność cywilna i majątkowa biegłych rewidentów oraz opłaty z tytułu nadzoru do blisko 4 proc. rocznych obrotów. Mamy najdroższy nadzór nad biegłymi rewidentami w Europie – komentuje szef BDO.

Wtóruje mu Biel. – Jako partner w jednej z firm audytorskich średniej wielkości, które aktywnie działają na rynku badań JZP (jednostek zaufania publicznego, do których należą m.in. spółki giełdowe – red.), mogę powiedzieć, że realizowanie usług audytu przy stawkach obowiązujących dwa, trzy lata temu jest dziś po prostu z ekonomicznego punktu widzenia niemożliwe – twierdzi.

Według naszych rozmówców ceny za audyt jeszcze pójdą w górę.

– W przeszłości obserwowaliśmy co prawda spadek cen za usługi audytorskie, jednak tendencja ta ulega aktualnie odwróceniu. Rosnąca złożoność działalności biznesowej i zwiększone wymogi stawiane audytorom będą niewątpliwie skutkowały podwyższaniem cen usług audytorskich w przyszłości – ocenia Joanna Żukowska-Kalita, przewodnicząca komisji ds. etyki i członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Zmiany przepisów miały – według założeń ustawodawcy – zaowocować dekoncentracją krajowego rynku usług audytorskich, wzrostem niezależności biegłych rewidentów oraz efektywniejszym nadzorem (to z kolei było reakcją m.in. na aferę GetBacku).

Jeśli chodzi o podział rynku audytu, to tzw. wielka czwórka (EY, KPMG, PwC i Deloitte) wiedzie zdecydowanie prym wśród firm największych, szczególnie tych z WIG20. Natomiast w całym rynku giełdowym ma niespełna 38-proc. udział. Dopiero najbliższe lata pokażą w pełni efekt przetasowań rynkowych, ale ich namiastkę widać już teraz.

– Beneficjentami zmian w przepisach są firmy audytorskie średniej wielkości, takie jak nasza. Umocniliśmy się w obsłudze spółek giełdowych – mówi Jan Letkiewicz, partner zarządzający w Grant Thornton. Dodaje, że podmioty z wielkiej czwórki, z uwagi na ograniczenia regulacyjne, musiały zrezygnować z badania niektórych spółek, natomiast mniejsze firmy audytorskie zrezygnowały z rynku JZP, ponieważ nie są w stanie ponosić dodatkowych kosztów, jakie wiążą się po zmianach przepisów z obsługą firm z tego segmentu.

Wzrost cen za badanie sprawozdań to kolejna cegiełka dołożona giełdowym przedsiębiorstwom w ostatnich latach. Rozporządzenie MAR, raportowanie danych niefinansowych, nowe formaty sprawozdawczości – to tylko niektóre z przykładów. Utrzymanie statusu spółki publicznej jest coraz kosztowniejsze. Nic dziwnego, że w ostatnich latach obserwujemy falę wycofań firm z GPW.

W ślad za tym nie idą debiuty. Od początku roku na GPW pojawiło się zaledwie sześć firm. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że ten rok pod względem IPO nie może być gorszy od katastrofalnego 2018 r., kiedy na rynek główny weszło siedem spółek. Teraz nie jest jednak pewne, czy w 2019 r. nie padnie nowy „rekord".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA