fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Takiego pakietu jeszcze w historii Unii nie było

AFP
Polska powinna w walce z kryzysem korzystać przede wszystkim z unijnego budżetu. Nowe instrumenty tworzone są bardziej z myślą o krajach strefy euro.

Unia Europejska szykuje największy w swojej historii pakiet pomocowy – służący do walki z pandemią, z jej natychmiastowymi skutkami gospodarczymi, a następnie do sfinansowania wychodzenia z kryzysu.

W czasie zaplanowanej na wtorkowe popołudnie wideokonferencji ministrowie finansów mieli zaakceptować kilka kluczowych jego elementów. Po pierwsze, 100 mld euro na pomoc dla bezrobotnych. Po drugie, 200 mld euro kredytów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Po trzecie wreszcie: dwie nowe linie kredytowe w Europejskim Mechanizmie Stabilności, czyli instrumencie ratunkowym strefy euro.

Czytaj także: Margrethe Vestager: Wirus nie jest członkiem strefy euro

Pierwsza z nich obejmowałaby pożyczki nawet do 2 procent dochodu narodowego kraju w potrzebie, ale była obłożona warunkami. Jakimi, to pozostaje do dyskusji. Druga, praktycznie bezwarunkowa, to instrument szybkiego finansowania opieki zdrowotnej i wszystkich bieżących potrzeb związanych z pandemią. Wielkość pomocy z drugiego instrumentu zależałaby od kapitału zakładowego włożonego do EMS. Te pożyczki byłyby bezwarunkowe: bez konieczności reform, osiągania stabilności finansowej itp.

Euroobligacje za 2 lata

Spór dotyczy euroobliacji, czyli wspólnego długu strefy euro. Domagają się go państwa Południa Europy, przede wszystkim Włochy, Hiszpania i Francja. Sprzeciwia się Północ, przede wszystkim Holandia. Jeszcze przed rozpoczęciem wideokonferencji Eurogrupy zebrał się holenderski parlament, który poparł swój rząd w jego oporze wobec euroobligacji. Według posła Pietera Omtzigta, walka z kryzysem koronowym wymaga wspólnego wysiłku, „ale to nie to samo, co wzajemne przejęcie długów".

Czytaj także: Alert Gospodarczy: Polska gospodarka nie może pozostać w stanie hibernacji

UE już ma bezprecedensowy pakiet pomocy w walce z pandemią i jej gospodarczymi skutkami.

Euroobligacje są potrzebne, bo UE stoi przed historycznymi wyzwaniami. Ale ich stworzenie to nie jest prosta sprawa. To zajmie nawet 2-3 lata – zwraca uwagę Danuta Huebner, eurodeputowana i była unijna komisarz.

Według niej trzeba się teraz skupiać na innych instrumentach, a nad euroobligacjami pracować w dłuższym terminie. Zwróciła też uwagę, że możliwa jest taka formuła euroobligacji, w której wszyscy gwarantują dług, ale jest on przypisany konkretnemu krajowi. I tylko ten kraj by go spłacał. – To może pomóc pokonać opór tych, którzy nie chcą uwspólnotowienia długu – mówi eurodeputowana.

Czytaj także: UE: 700 mln euro na rolnictwo i biogospodarkę

Polityczne znaczenie spotkania jest ogromne, bo ma wykazać jedność UE w czasie bezprecedensowego kryzysu. Niektórzy ekonomiści zwracają jednak uwagę, że brak zgody na zdecydowane działania już teraz nie jest jeszcze katastrofą. – To jest zupełnie inna sytuacja niż w czasie kryzysu finansowego dziesięć lat temu, gdy rzeczywiście potrzebne były pilne działania, bo na rynku panowała panika – mówi „Rzeczpospolitej" Gregory Claeys, ekspert think tanku Bruegel. Europejski Bank Centralny obiecał bowiem gotowość zakupu do 750 mld euro obligacji rządowych, co razem z istniejącym wcześniej programem interwencji daje kwotę ponad biliona euro. Dzięki temu stopy procentrowe są niskie i państwa w potrzebie nie mają problemu z finansowaniem na rynku. Nowe duże pieniądze są w mniejszym stopniu potrzebne teraz, a bardziej w fazie wychodzenia z kryzysu i ożywiania gospodarki. – Zatem mamy jeszcze czas na decyzję, co więcej chcemy zrobić razem – uważa Claeys.

Polska beneficjentem

Część z tych instrumentów jest dostępna dla Polski. Jak inicjatywa SURE – zaplanowana przede wszystkim na teraz – oraz kredyty z EBI, do wykorzystania w czasie odbudowy gospodarki po kryzysie. Polska ma też dostęp, podobnie jak inne kraje spoza strefy euro, do unijnego Europejskiego Instrumentu Bilansu Płatniczego. Pozwala on Komisji Europejskiej na pozyskanie na rynku do 50 mld euro, które potem może przekazać państwu doświadczającemu problemów z bilansem płatniczym, czy ze swoją walutą.

Polska korzysta też ze wszystkich przesunięć w ramach budżetu na lata 2014-20. W ramach polityki spójności może wydać do 14 mld euro, czyli wszystkie przysługujące nam, a niezakontraktowane jeszcze, fundusze. Przestają obowiązywać wymogi tematyczne, podział na fundusze – społeczny, spójności i strukturalne – wreszcie znika obowiązek krajowego współfinansowania. Polska będzie też znaczącym beneficjentem nowego budżetu UE na lata 2021-27. Pierwotny projekt, którego nie udało się przyjąć na szczycie UE w lutym, ma być teraz zmieniony tak, aby uwzględniał potrzebę odbudowy gospodarki po zakończeniu pandemii.

Dyskusja o pakiecie ratunkowym na teraz dotyczy natomiast strefy euro, bo jej kraje nie prowadzą niezależnej polityki pieniężnej. – Polska, podobnie jak Wielka Brytania, USA, czy Japonia, ma swoją walutę, ma swój bank centralny. I może reagować na kryzys. A państwa strefy euro oddały kompetencje Europejskiemu Bankowi Centralnemu – mówi Claeys.

Danuta Huebner, eurodeputowana i była unijna komisarz, zwraca uwagę przede wszystkim na obecny i przyszły unijny budżet jako źródło finansowania odbudowy gospodarki. Polska ma niewykorzystane 14 mld euro, które może do 2023 roku przeznaczyć na walkę z kryzysem koronawirusowym. A w nowym budżecie na odbudowę gospodarki będą kolejne dziesiątki miliardów euro. – Już teraz jest dostępna wielka kwota z obecnego budżetu UE, która dochodzi do tarczy. I ta kwota nie zwiększy deficytu, bo Komisja zniosła wymóg współfinansowania krajowego. Rząd musi o tym mówić, powinien to ujawnić i powiedzieć jak wykorzysta te pieniądze – uważa Huebner.

Niejeden pakiet powstał w Brukseli

Już uruchomione przez UE środki na walkę z kryzysem obejmują przede wszystkim przesunięcia w budżecie na lata 2014–2020, co dla Polski oznacza możliwość wydania 14 mld euro do 2023 roku. Obowiązuje bowiem zasada n+3, czyli możliwość wydawania unijnych funduszy z polityki spójności przez trzy lata po zakończeniu okresu wieloletniego budżetu. Ponadto KE od kilku tygodni zatwierdza programy pomocy publicznej krajów członkowskich. Polska dostała zgodę na przekazanie firmom 22 mld euro. Chodzi przede wszystkim o pomoc płynnościową i wsparcie kredytami małych i średnich przedsiębiorstw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA