fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tarcza na kryzys ma być większa, ale czy wystarczy

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Rząd przyjął projekt tzw. tarczy antywirusowej czy – jak kto woli – antykryzysowej. Zwiększa w niej pomoc dla firm i ich pracowników oraz obiecuje, że łatwiej będzie ją otrzymać.

– Nad ranem projekt tarczy przyjęła Rada Ministrów – poinformowała dziennikarzy w czasie czwartkowej wideokonferencji Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju.

Dodała też, że rząd od razu wysłał do Sejmu projekt ustawy, która ma pomóc firmom i ich pracownikom przetrwać kryzys gospodarczy wywołany pandemią. Minister mówiła, że ustawa odracza, bądź zawiesza, płatność różnych danin, przede wszystkim składek na ZUS oraz zaliczek na PIT. Odracza też różne obowiązki nakładane na firmy. – Zrobiliśmy wszystko, żeby te rozwiązania weszły w życie z początkiem kwietnia – mówiła minister.

– Nie ma kryterium spadku przychodów o co najmniej 50 proc. przy przyznawaniu prawa do zawieszenia płatności składek na ubezpieczenia społeczne – mówiła Gertruda Uścińska, prezes ZUS.

To ważna zmiana, bowiem wcześniej rząd forsował ów wymóg, co zdaniem przedsiębiorców było znaczącym utrudnieniem. Uproszczony został przy tym formularz, który przedsiębiorcy będą musieli wypełniać, by uzyskać pomoc. Początkowo był bardzo obszerny i skomplikowany. – Teraz jest to niepełna strona, łatwa do wypełnienia. I nie uzyskaliśmy tego poprzez zmniejszenie czcionki – zapewniała Emilewicz.

Pozostało jednak kryterium wielkościowe. Zawieszenie płatności składek zaadresowane jest do firm, które zatrudniają nie więcej niż dziewięć osób. – To bez sensu. Pracodawca, który zatrudnił dodatkowych pracowników i ma ich na przykład 11, będzie sobie pluł w brodę. A jego sytuacja może być gorsza niż sytuacja wielu mniejszych firm – przekonywał w czasie innej wideokonferencji Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR.

Rząd szacuje, że maksymalny koszt zawieszenia poboru składek dla mikrofirm na trzy miesiące sięgnie 9,5 mld zł.

– Polski Fundusz Rozwoju pracuje z UOKiK nad programem pomocowym dla firm, który może być gotowy w kwietniu – powiedział w czasie czwartkowej wideokonferencji Paweł Borys, prezes PFR. Tłumaczył, że gdy dziś spółki zgłaszają się do PFR i mówią, że wchodzą w straty lub że najbliższe kwartały będą dla nich bardzo trudne, Fundusz nie bardzo może im pomóc, bo ograniczają go zasady rynkowe. Teraz PFR chce mieć większą możliwość pomagania firmom. Chodzi m.in. o możliwość udzielania w większym zakresie pomocy publicznej.

PFR będzie też mógł pozyskiwać środki na rynku kapitałowym. Projektowane przepisy zakładają ponadto przekazanie Agencji Rozwoju Przemysłu papierów wartościowych o wartości do 1,7 mld zł. Mają być przeznaczone na gwarancje umów leasingowych. – Przyczyni się to do minimalizacji ryzyka wypowiadania umów leasingowych przedsiębiorcom, których model biznesowy został najbardziej dotknięty przez pandemię Covid-19 – tłumaczy rząd.

– Rząd nie rezygnuje z reformy otwartych funduszy emerytalnych, jedynie zawiesza ją w czasie – powiedziała Emilewicz. Reforma zakładała likwidację OFE i przeniesienie zgromadzonych w niej aktywów na IKE członków funduszy lub na ich konta w ZUS. Rząd chciał przy okazji pozyskać dla budżetu kilkanaście miliardów złotych. – Nie ma decyzji w sprawie przyszłości reformy OFE – powiedział Paweł Borys. Nie wiadomo, czy rząd w tym roku się nad nią pochyli.

– Szacowany wpływ przesunięcia reformy na budżet państwa to kwota 15 mld zł – stwierdził szef PFR. Według rządu koszt bezpośredniej pomocy dla firm i ich pracowników zapisany teraz w tarczy przekracza 70 mld zł. – Mimo to dług publiczny nie powinien na koniec roku przekroczyć 50 proc. PKB – mówił Borys. Przypomniał, że przed wybuchem pandemii dług publiczny miał się zamknąć w 44 proc. PKB. Teraz projektem tarczy zajmie się Sejm.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA