fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Astronomiczna wycena InPostu w Amsterdamie. Czy to się uda?

InPost
Fotorzepa/ Urszula Lesman
Jeśli InPost zadebiutuje na giełdzie w Amsterdamie, fundusz private equity Advent International będzie mógł liczyć na zyski sięgające tysięcy proc. Czy takie plany to efekt rozgrywki, jaką InPost i stojący za nim inwestorzy prowadzą z Allegro? Niewykluczone, ale jeśli tak jest, to gra toczona przez InPost w tle paczkomatów jest bardzo ryzykowna - pisze Business Insider Polska.

Ponad 30 mld zł – według nieoficjalnych informacji nawet na tyle wartość rynkową InPostu szacują biura maklerskie pracujące przy przygotowaniach do wejścia operatora paczkomatów na giełdę w Amsterdamie. Ta wycena może szokować inwestorów, którzy pamiętają okoliczności, w jakich spółka jeszcze nie tak dawno opuszczała warszawską giełdę.

Kiedy niespełna cztery lata temu InPost wraz z Integerem, swoim ówczesnym akcjonariuszem większościowym, znikał z giełdy, łączna kapitalizacja obu spółek wynosiła około pół mld zł. Wzywającymi do sprzedaży akcji byli wówczas Rafał Brzoska, prezes InPostu, oraz fundusz z grupy Advent International - przypomina Business Insider Polska.

Cena z wezwania przekładała się osobną wycenę InPostu sięgającą zaledwie 127 mln zł, czyli niewiele wyższą od samej kwoty pozyskanej przez spółkę w ofercie publicznej przeprowadzanej ledwie półtora roku wcześniej. Inwestorzy, którzy kupowali akcje w ofercie przed debiutem z października 2015 r., a sprzedawali je wiosną w wezwaniu, musieli pogodzić się z utratą ponad połowy zainwestowanej kwoty.

Pierwotnym źródłem problemów InPostu oraz Integera sprzed 2017 r. była nieudana próba odebrania Poczcie Polskiej monopolu na dostarczanie listów. Związane z ogromnymi odpisami wycofanie się z biznesu pocztowego nie wystarczyło, bo agresywna ekspansja zagraniczna projektu paczkomatów również się nie powiodła.

Obok restrukturyzacji zadłużenia nowi właściciele InPostu ograniczyli skalę działalności na rynkach zagranicznych i rozwinęli sieć paczkomatów w kraju. W grudniu liczba maszyn w kraju przekraczała 10 tys., co oznaczało dwuipółkrotny wzrost w ciągu nieco ponad dwóch lat. Nawiązano też współpracę z Allegro, które było zainteresowane przejęciem kontroli nad InPostem, jednak jesienią obie strony nie porozumiały się co do ceny.

Wycena InPostu przekraczająca 30 mld zł oznaczałaby, że każdy z trochę ponad 10 tys. paczkomatów, którego postawienie kosztuje około 100 tys. zł, byłby wart… ponad 3 mln zł. Taka wycena nie musi być absurdalna, jeśli wziąć pod uwagę, że sieć paczkomatów jest brakującym elementem w układance każdego, kto chciałby kontrolować branżę e-handlu w Polsce - pisze Business Insider Polska.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA