fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie meble pokonują wirusa. Zaskakująco dobre dane

AdobeStock
Polskie meble pokonują wirusa. W tym roku produkcja może zbliżyć się do rekordowych 52 mld zł.

Zaskakujący zwrot dokonuje się w polskim przemyśle meblowym. Branża meblarska, która jeszcze wiosną wydawała się jedną z najbardziej dotkniętych pandemią koronawirusa, teraz ma się coraz lepiej. Według najnowszej prognozy branżowej firmy analitycznej B+R Studio, w 2020 r. wartość produkcji sprzedanej tego sektora wzrośnie nawet o 2,5 proc. w porównaniu do ubiegłego roku, czyli o 1,3 mld zł ponad ubiegłoroczne 50,5 mld zł.

Od czerwca producenci mebli notują wysoki poziom zamówień. 91 proc. badanych firm pracuje z wykorzystaniem ponad 60 proc. możliwości, a w tym aż 82 proc. deklaruje wykorzystanie mocy produkcyjnych na poziomie powyżej 80 proc. Choć zatrudnienie w branży w okresie luty-lipiec spadło o 7 tysięcy etatów, to jednak znowu rośnie. A to nie wszystko: - 17 proc. ankietowanych firm deklarowało we wrześniu wzrost zatrudnienia w porównaniu do tego samego okresu w ubiegłym roku – stwierdza B+R Studio w raporcie.

Paradoksalnie, pandemia od pewnego etapu branży meblowej pomaga. Jednym z kluczowych elementów wsparcia okazało się wyhamowanie wyjazdów wakacyjnych Europejczyków: część z nich postanowiła zwiększyć wydatki na wyposażenie mieszkań i wymianę mebli. Ten trend podbija rosnąca liczba osób pracujących zdalnie. Polskim producentom (meble to jeden z najbardziej proeksportowych sektorów polskiej gospodarki, w 2019 r. ich eksport sięgnął rekordowych 11,2 mld euro) pomagają także słabnące notowania złotego wobec euro.

W rezultacie nie sprawdziły się dramatyczne prognozy z pierwszej połowy 2020 roku. A było się czego obawiać: po zamknięciu w Polsce sklepów w marcu i zaleceniach pozostania w domach większość firm meblowych zaczęła informować o bardzo głębokim spadku zamówień, w granicach od 70 do 90 proc. Błyskawicznie narosły zatory płatnicze, bo wielu odbiorców z dnia na dzień wstrzymało płatności za już zrealizowane zamówienia. Sytuacja jeszcze się pogorszyła, gdy działalność zawiesiły sieci handlowe w całej Europie, główni odbiorcy produkcji z Polski. Szacowano, że przy takim rozwoju sytuacji spadek obrotów branży meblarskiej w 2020 roku wyniesie 17 miliardów złotych, czyli 35 proc., w dodatku nie w wariancie najgorszym, a przeciwnie – w optymistycznym. Zapowiedziane w tym czasie zwolnienia pracowników miały sięgnąć 40 tys. etatów.

Ale od momentu wznowienia działalności sklepów i sieci handlowych sytuacja zaczęła się poprawiać. W czerwcu wartość wyprodukowanych mebli przekroczyła 4 mld zł, co oznaczało wzrost o jedną trzecią wobec maja 2020 r. Według DNB Bank Polska, część firm podjęła starania dla dostosowania się do zmieniających się oczekiwań rynku - pod względem asortymentu, jak i sposobów prowadzenia działalności. Przykładowo pewna grupa firm produkujących meble tapicerowane przestawiła produkcję na szycie maseczek lub kombinezonów ochronnych. Część przedsiębiorstw zdecydowała się również na wzmocnienie sprzedaży internetowej. Ocenia się, że w branży meblowej to coraz bardziej perspektywiczny kierunek.

Jednak o ile na meble mieszkaniowe popyt rośnie, to problemem pozostają zamówienia od odbiorców kontraktowych, zwłaszcza z branży hotelarskiej. Bardzo głębokie spadki frekwencji w hotelach spowodowane pandemią zmusiły hotelarzy do radykalnych cięć w wydatkach m.in. przez wyhamowanie remontów, a w konsekwencji rezygnację ze zmiany wyposażenia.

Obecne zrewidowane na korzyść prognozy dla polskiego przemysłu meblarskiego mogą się jednak zmienić przez gwałtownie rosnącą drugą falę pandemii. Jeśli doszłoby do ograniczeń w handlu, popyt znowu zacznie spadać. W dodatku pogarszająca się kondycja gospodarki jeszcze bardziej ograniczyłaby zamówienia ze strony firm.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA