fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie lasy trafią do pieców przez koronawirusa

Adobe Stock
Greenpeace alarmuje: minister Michał Woś i Lasy Państwowe znów chcą palić polskie lasy. Ministerstwo chce zmienić definicję drewna energetycznego – tak by więcej drewna nadawało się do palenia w piecach.

Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt nowelizacji ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii, który zakłada czasową zmianę definicji drewna energetycznego. Ruch ten ma zwiększyć sprzedaż drewna w czasie epidemii koronawirusa. Lasy Państwowe skarżą się na spadek sprzedaży – bo w czasach pandemii mocno spadła produkcja mebli, pogorszyła się koniunktura w budownictwie oraz przemyśle papierniczym, co mocno ograniczyło zamówienia drewna z Lasów Państwowych. Te sektory tradycyjnie są dużymi odbiorcami surowca z LP, a gdy spadły zamówienia – Lasy przestały zarabiać.

A drzewa pozostawione w lasach są zagrożeniem dla lasu… „Nieodbierany surowiec drzewny pozostawiony w lesie będzie ulegał deprecjacji oraz stwarzał zagrożenie dla zrównoważonej gospodarki leśnej oraz pożarowe” – twierdzi ministerstwo środowiska. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji dostępny jest już więc projekt nowelizacji ustawy o OZE, który rozszerza definicję drewna energetycznego, czyli takiego, które może być spalane m.in. w elektrowniach jako biomasa. Ta zmiana umożliwi spalanie w elektrowniach pełnowartościowego drewna – a to ma przywrócić duże zamówienia na drewno w Lasach Państwowych. Projekt oprotestowało nawet ministerstwo rozwoju, które zgodziło się jedynie na czasową zmianę definicji – do końca 2021 r., ponieważ w innym wypadku, argumentuje w opinii zawieszonej na RCL, zabraknie drewna do budowy palet czy mebli.

Krytyka za brak konsultacji

Projekt w ogóle nie został wysłany do konsultacji do środowisk ekologicznych. Minister Klimatu zwrócił się w ramach konsultacji jedynie do 12 izb gospodarczych i stowarzyszeń związanych z przemysłem leśnym, meblarskim, energetycznym, czyli stroną biznesową. Projektu do konsultacji nie dostały nawet samorządy, na których terenie są lasy podlegające wzmożonej wycince.

Czytaj także: Urzędnicy Kremla „zgubili” miliard hektarów rosyjskiego lasu 

A Greenpeace, podobnie jak i inni ekolodzy – mocno krytykuje zarówno sam pomysł, jak i brak konsultacji społecznych, i twierdzi, że dla Michała Wosia, wiceministra środowiska, nie liczy się środowisko, tylko interes grup biznesowych żyjących z eksploatacji tego środowiska. - Forsując zmiany w ustawie, które służą wyłącznie wzmocnieniu i tak gigantycznego budżetu Lasów Państwowych, minister Woś po raz kolejny udowadnia, że nie rozumie wagi kryzysu ekologiczno-klimatycznego – mówi Marta Grundland z Greenpeace i podkreśla, że w czasach postępującego kryzysu klimatycznego liczbę wycinek należy zmniejszyć, a w drzewostanach starych całkowicie ich zakazać. - Minister Woś ma oczywiście świadomość, jak szkodliwy jest sygnowany przez niego i napisany przez urzędników Lasów Państwowych projekt - dlatego chce ominąć konsultacje społeczne i jak najszybciej przepchnąć niebezpieczne zmiany – komentuje Marta Grundland z Greenpeace.

Z Oceny Skutków Regulacji wyraźnie wynika, że celem jest zwiększenie przychodów Lasów Państwowych. - Określenie definicji drewna energetycznego wpłynie na wykorzystanie pozyskanego w lasach surowca drzewnego. Dodatkowo w związku z uruchomieniem przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe przedsięwzięcia „Drewno dla samowystarczalności energetycznej samorządu oraz dla bezpieczeństwa energetycznego kraju” wpłynie to stymulacyjnie na rozwój regionów. Będzie również wsparciem dla Zakładów Usług Leśnych pozyskujących drewno na terenie kraju – czytamy w projekcie.


Tymczasem przy innych okazjach Lasy Państwowe stanowczo podkreślały, że nie są przedsiębiorstwem zmuszonym do osiągania zysku. - Ani ustawa o lasach, będąca podstawą funkcjonowania Lasów Państwowych, ani inne przepisy nie wskazują, że celem lub choćby jednym z celów działalności Lasów Państwowych ma być wypracowanie zysku – napisał „Rzeczpospolitej” w ubiegłym roku Krzysztof Trębski, ówczesny rzecznik prasowy LP. Dodał, że tym bardziej celem nie jest osiąganie zysku przez każde z 430 istniejących nadleśnictw czy też każdego hektara lasu przez nie zarządzanego. - Wartością nadrzędną dla funkcjonowania LP nie jest bowiem wynik ekonomiczny, lecz realizacja zapisanych w ustawie o lasach celów trwale zrównoważonej gospodarki leśnej w lasach Skarbu Państwa, przede wszystkim zachowanie trwałości lasów i powiększanie zasobów leśnych – napisał Trębski. Jak zwiększona wycinka ma wpłynąć na powiększanie zasobów leśnych i trwałość lasów – tego w projekcie nie napisano.

Nowelizacja cofnie korzystne dla ochrony środowiska zmiany przepisów, spalanie drewna w elektrowniach mogły jeszcze w 2011 palić drewno razem z węglem - w ramach procederu współspalania węgla z biomas.

Kontrowersji jest więcej

Jednak to nie jedyne kontrowersje, o których mówi się ostatnio wokół Lasów Państwowych. Głośnym echem odbiła się majowa nominacja na szefa Regionalnej Dyrekcji LP w Szczecinku Łukasza Maciejunasa, którego ekolodzy oskarżają o brutalne pacyfikacje blokad nielegalnych wycinek w Puszczy Białowieskiej w 2017 roku. „Wielokrotnie próbował „zaprzyjaźniać się” z aktywistami, aby chwilę później wykręcać im ręce i sprawiać ból” – mówi cytowany w materiale prasowym Obozu dla Puszczy Łukasz Synowiecki. Inna dyrektorka była na stanowisku tylko tydzień, ponieważ okazało się, że nie ma niezbędnych do tej pracy kompetencji. Następnie przyszła krytyka zapowiadanych masowych awansów. Minister Woś zapowiedział na początku czerwca uruchomienie awansów dla jednej trzeciej załogi Lasów Państwowych od lipca br., o czym informował m.in. Związek Leśników Polskich na portalu drewno.pl. - RDLP Katowice ledwo zipią, Wrocław... sprzedaż spada, ale awanse i nagrody muszą być. Lasy Państwowe żyją naprawdę w innej rzeczywistości a wraz z nimi minister Woś. Panie Ministrze czy doczekamy się odpowiedzi choć na jedno pismo? Czy dostąpimy zaszczytu spotkania? – napisała na TT Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, największa organizacja branżowa.

Z kolei ekolodzy twierdzą, że Lasy Państwowe od dłuższego czasu ograniczają dofinansowanie parków narodowych, a jednocześnie podnoszą finansowanie wycinki w swoich pobliskich nierentownych nadleśnictwach, co wynika z danych uzyskanych przez dr. Antoniego Kostkę z fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, Ekolodzy twierdzą, że ma to uciszyć dyskusję o powiększaniu terenów parków narodowych. - Wygląda to jak zemsta (groźba) LP za postulaty poszerzenia parków narodowych o tereny zarządzane przez LP – pisze na Twitterze organizacja Nasze Lasy. Na przedstawionym wykresie widać, że wsparcie LP dla parków narodowych załamało się od 2017 r., od tego samego roku zaczęło się piąć w górę dofinansowanie do nadleśnictw bieszczadzkich i białowieskich, które regularnie przynoszą straty finansowe.

Krytykowane są też działania LP polegające na intensywnych nasadzeniach lasów. Naukowcy ostrzegają, że przez sadzenie plantacji spada bioróżnorodność, a ekosystem staje się bardziej podatny na zaburzenia, w tym ataki korników (które obecnie są powodem wycinek lasów), pożary czy wichury.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA