fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

9,5 tysiąca dolarów za sukienkę, która… nie istnieje

Adobe Stock
Nieistniejącą fizycznie sukienkę kupił żonie szef jednej z firm w San Francisco.

Sukienki od znanych projektantów potrafią kosztować fortunę. Informacja o tym, że ktoś zapłacił 9,5 tysiąca dolarów za strój nie powinna więc wzbudzać sensacji. Jednak w tym wypadku mowa o sukni, która nie istnieje fizycznie, a została tylko cyfrowo stworzona przez dom mody The Fabricant.

W sukienkę cyfrowo została ubrana Mary Ren, żona Richarda Ma, szefa firmy Quantstamp. Zdjęcie wykorzystano do chwalenia się ubiorem w mediach społecznościowych.  

Czytaj także: Polacy lubią luksus. Widzą to marki i wchodzą nad Wisłę 

- To zdecydowanie bardzo kosztowne, ale to także rodzaj inwestycji – powiedział Richard Ma, cytowany przez BBC.

Biznesmen wyjaśniał, że wraz z żoną nie kupują zazwyczaj drogich ubrań, jednak w tym wypadku sądził, że cyfrowa sukienka będzie miała wartość w dłuższej perspektywie. Jego zdaniem za 10 lat wszyscy będą korzystać z cyfrowej mody. Mary Ren podzieliła się zdjęciem na prywatnym Facebooku i poprzez chiński WeChat, ale nie chciała umieszczać tego w bardziej publiczny sposób.

Cyfrowa moda, jakkolwiek może to brzmieć, jest już dostępna. Skandynawski dom mody Carlings wypuścił w październiku kolekcję „ubrań” w cenie od 11 dolarów za sztukę. Kolekcja sprzedała się w ciągu miesiąca. W tym wypadku cyfrowa kolekcja pomyślana była jako kampania marketingowa dla fizycznie dostępnych ubrań. 

Również The Fabricant ma w ofercie cyfrowe „ubrania” – są one dostępne za darmo, ale użytkownik sam musi je wkomponować w swoje zdjęcia. Co oznacza, że mimo dostępności narzędzi do edycji zdjęć, jest naturalna bariera w postaci umiejętności obróbki obrazu.

Wydawałoby się, że moda na cyfrowy strój jest nielogiczna, ale domy mody tak naprawdę próbują zbadać rynek, który jest na to przygotowywany przez popularne gry. Gracze od dawna wydają prawdziwe pieniądze na ulepszenia w grach, także na stroje dla swoich awatarów. Dotyczy to zarówno dużych gier udostępniających tryb wieloosobowy, jak League of Legends, jak i małych gier online.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA