fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Po wyroku TSUE nie będzie Armagedonu

Bloomberg
Ekonomiści ING Banku Śląskiego nie spodziewają się katastrofy po zaplanowanym na jutro frankowym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Oprócz banków ucierpieć może jednak także złoty.

Jutro o godz. 9:30 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda orzeczenie w sprawie hipotek frankowych, które będzie najprawdopodobniej korzystne dla klientów. Wprawdzie nie będzie ono wiążące dla polskich sądów, ale może istotnie zmienić linię orzeczniczą na korzyść klientów (do tej pory banki przegrały tylko 10 proc. z prawomocnych wyroków, których było 1136, jednak w sądach niższej instancji już teraz trzy czwarte spraw wygrywają klienci).

Czytaj także: Rata frankowego kredytu może spaść o połowę

Rezerwy rozłożone na lata

To z kolei zwiększyłoby liczbę pozwów kierowanych do sądów. Do tej pory była ona niewielka (toczy się 16,7 tys. spraw, czyli 2 proc. z 775 tys. umów frankowych podpisanych kiedykolwiek w Polsce, ale przez rok przybyło ich o 40 proc.). Obecnie spłacanych umów hipotek frankowych jest 458 tys. i opiewają na około 103 mld zł. Jednak zdaniem niektórych prawników do sądu mogą trafić też sprawy dotyczące spłaconych już kredytów tego typu (warte 130 mld zł). Przegrane sprawy i konieczność przewalutowania mogą oznaczać dla sektora koszty rzędu 60-90 mld zł, ale zdaniem niektórych analityków (w tym m.in. agencji Moody's) będzie to raczej 20-30 mld zł.

Według ekonomistów ING Banku Śląskiego orzeczenie TSUE jest ryzykiem dla polskiego złotego. Inwestorzy mogą grać przeciwko złotemu spodziewając się, że banki będą musiały wcześniej zabezpieczyć swoje pozycje walutowe w wyniku nadchodzącej konwersji frankowych kredytów, bo dalszy wzrost kursu franka wywołany tym zjawiskiem powiększyłby przyszłe straty z konwersji. W konsekwencji kurs EUR/PLN może utrzymywać się w okolicach 4,40 przez dłuższy czas, złoty może pozostawać niedowartościowany. Fundamentalna wycena analityków ING Banku Śląskiego wskazuje na kurs EUR/PLN na poziomie 4,20-4,25. Nie spodziewają się interwencji NBP poniżej kursu 4,60.

Ich zdaniem złoty do pewnego stopnia już uwzględnia częściowo negatywny wyrok TSUE dla banków. Jednak samo ogłoszenie wyroku nie powinno być bezpośrednim powodem dalszej przeceny złotego, raczej będzie nim oczekiwana rosnąca liczba pozwów sądowych przeciw bankom, co wywołałoby obawy o dalsze straty na konwersji i konieczność zabezpieczania pozycji walutowej. Ekonomiści liczą na to, że regulatorzy pomogą bankom dogadywać się z klientami, co łagodzić będzie negatywny wpływ wymuszonej konwersji hipotek frankowych na zyski banków, stabilność finansową i akcję kredytową, tempo wzrostu PKB i wpływów budżetowych.

Czytaj także: Banki powinny zaoferować frankowiczom ugody

Kluczowe dla banków będzie to w jakim czasie koszty zostaną zaksięgowane. Najprawdopodobniej rezerwy będą zawiązywane najwcześniej, gdy sprawa trafi do sądu (a już na pewno stopień jej obrezerwowania wzrośnie, gdy prawdopodobieństwo przegranej banku przekroczy ponad 50 proc.). Mało prawdopodobny jest najgorszy scenariusz, zgodnie z którym rezerwą miałby być objęty cały portfel frankowych hipotek, nawet tych, które nie trafiły (jeszcze, ale może wcale by nie trafiły) do sądów. Indywidualne podejście do każdej ze spraw może rozłożyć rezerwy i koszty banków na kilka lat.

Będą porozumienia z klientami?

Ekonomiści ING Banku Śląskiego spodziewają się, że w pewnym momencie banki zaczną proponować polubowne rozwiązanie sprawy. Około 20-25 proc. wartości pozwów pożerają koszty obsługi prawnej, co nie sprzyja ani klientowi ani bankowi. Poza tym wzrost liczby pozwów, czemu sprzyjać będą także wprowadzone właśnie zmiany w prawie (możliwość pozywania banku w regionie zamieszkania klienta), powodować będzie nadmierne obciążenie prawników banków. Teraz jest zdaniem analityków zbyt wcześnie na takie porozumienia, bo potencjalne straty są zbyt duże, liczba spraw sądowych za mała a roszczenia przedawniają się po 10 latach. Eksperci ING widzą pewne analogie ze sprawą UFK (ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi). W tych podobnych sprawach ubezpieczyciele czekali aż około 20 proc. transakcji trafiło do sądów, zanim zaczęli szukać porozumienia z klientami. Ekonomiści zastanawiają się czy będzie to dobry moment na interwencję banku centralnego albo regulatora, którzy wprowadziliby rozwiązanie systemowe.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA