fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

PFR i BGK pożyczają drożej niż Skarb Państwa

Adobe Stock
Na działania antykryzysowe PFR i BGK pozyskały już z rynku łącznie 120 mld zł. By znaleźć chętnych, muszą oferować atrakcyjne dla inwestorów warunki.

– To jeden z najdroższych długów w Europie – tak Izabela Leszczyna, posłanka KO i była wiceminister finansów komentowała na Twitterze, gdy Polski Fundusz Rozwoju podsumowywał swoją działalność w zakresie pomocy antykryzysowej dla firm.

PFR realizuje program pomocowy w ramach tzw. tarczy finasowej, a dotychczas pozyskał poprzez emisje obligacji w pięciu transzach imponujące ok. 62 mld zł. Zapytaliśmy ekspertów rynkowych, czy koszty tego długu są rzeczywiście wyjątkowo wysokie? – To prawda, że PFR pożycza drożej, niż gdyby robił to rząd i drożej niż większość krajów UE. Ale nie jest to koszt inny niż wynikający z uwarunkowań rynkowych – odpowiadają ekonomiści.

Jak wyjaśniają, obligacje PFR, a także BGK, emitowane w ramach funduszu przeciwdziałania Covid-19 (dotychczas to ok. 66 mld zł), mają gwarancje Skarbu Państwa, ale nie są wprost papierami skarbowymi. – A to oznacza, że muszą być atrakcyjniejsze dla inwestorów niż rządowe obligacje – mówi Karol Pogorzelski z ING Banku Śląskiego. Dodaje, że rynek standardowych papierów Skarbu Państwa jest ogromny i bardzo płynny: wśród nabywców jest sporo inwestorów i instytucji z zagranicy, w tym zagranicznych funduszy inwestycyjnych. Rynek obligacji korporacyjnych, a tak można traktować papiery PFR-u, jest zaś znacznie węższy, główni nabywcy to podmioty krajowe (w tym zresztą NBP) i trudniej je ewentualnie odsprzedać.

– Potrzebna jest pewna premia za tę mniejszą płynność. Do tego, co jest równie ważne, tego typu papiery nie są zwolnione z tzw. podatku bankowego, więc ten podatek musi się mieścić w cenie – zaznacza Pogorzelski.

Efekt jest taki, że rentowność np. pięcioletnich obligacji BGK wyniosła 1,25 proc., czyli prawie dwa razy więcej niż benchmark – rentowność pięcioletnich obligacji Skarbu Państwa to ok. 0,7 proc. BGK wyemitował dotychczas pięcioletnie papiery o łącznej wartości 17,3 mld zł, a ich roczny koszt to ok. 216 mln zł. Przy rentowności „rządowej" koszt wyniósłby ok. 120 mln zł. Nieco mniejsza jest różnica przy dziesięcioletnich obligacjach, tu rentowności to odpowiednio 2 proc. i ok. 1,4 proc.

– Warto zwrócić też uwagę, że PFR czy BGK w zasadzie pożyczają po takich kosztach jak Skarb Państwa rok wcześniej, więc trudno mówić, że to dużo – zaznacza też Arkadiusz Trzciołek , strateg rynku dłużnego w PKO BP. – Bo rentowności papierów rządowych spadły do tak niskiego poziomu dopiero w ostatnich miesiącach, po obniżce stóp procentowych przez NBP, covidowym zamieszaniu na rynku i przy ograniczonych od pewnego czasu emisjach Skarbu Państwa – wyjaśnia.

Prawdą jest, że polski dług jest wciąż droższy niż w wielu państwach UE. – Jednak nie jest to specyfika tych szczególnych emisji PFR i BGK – zaznaczają ekonomiści. – Rentowności to kwestia wiarygodności i stóp procentowych. Te ostatnie w strefie euro są bardzo niskie, a niemieckie papiery wartościowe są uznawane za jedne z najbezpieczniejszych. Stąd w Niemczech rentowności są ujemne – zauważa Pogorzelski.

Polska zaś nadal postrzegana jest jako kraj rozwijający się i musi kusić inwestorów premią za ryzyko; mamy też wyższe stopy procentowe. – Ale drożej niż w Polsce jest na Węgrzech czy Rumunii – zaznacza Trzciołek.

– Przede wszystkim trzeba jednak podkreślić, że nie tylko Polska pozyskuje finansowanie działań publicznych przez inne niż Skarb Państwa fundusze czy agencje publiczne. Nie szukając daleko: w Niemczech tak było w przypadku banku inwestycyjnego KfW, który jest instytucją podobną do polskiego BGK. Rentowności uzyskiwane przez KfW też są wyższe niż rentowności uzyskiwane przy emisji obligacji przez niemiecki rząd – podsumowuje Trzciołek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA