fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Millenium bliżej ugód z frankowiczami

Fotorzepa, Marta Bogacz
Tak wynika z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej". Jeśli porozumienia będą, to i tak prawdopodobnie nie dla wszystkich klientów.

Sprawa nie jest przesądzona. Jak wynika z naszych informacji, bank zaczął się skłaniać ku przystąpieniu do ugód na początku maja, czyli jeszcze przed uchwałą Sądu Najwyższego w siedmioosobowym składzie z 7 maja oraz decyzją całej Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 11 maja o odroczeniu uchwały. Pod koniec kwietnia orzeczenie wydał zaś Trybunał Unii Europejskiej.

Czytaj także: Frankowe ugody mogą się opóźnić

Wszystkie trzy rozstrzygnięcia są odbierane jako lekko pozytywne dla branży i sugerujące, że uchwała Izby Cywilnej będzie wyważona. Wskazywać może na to fakt, że sędziowie zwrócili się m.in. do Komisji Nadzoru Finansowego i Narodowego Banku Polskiego z wnioskiem o przedstawienie ich opinii w sprawie problemu kredytów frankowych. Jeśli sędziowie uwzględnią ekonomiczne czynniki, na które mogą zwrócić uwagę opracowania KNF i NBP, rozstrzygnięcie Izby Cywilnej może być bardziej pozytywne dla branży, niż oczekiwano jeszcze parę tygodni temu. Z wypowiedzi przedstawicieli obu tych instytucji czy ich raportów wynika, że ich zdaniem jakaś opłata bankom za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy się należy i nie powinno dochodzić do tzw. odfrankowienia umów, czyli przewalutowania na złote z zachowaniem stawki LIBOR.

Oczekiwana decyzja Izby Cywilnej SN jest o tyle ważna, że wpłynie na kształtowanie linii orzeczniczej w sądach powszechnych. Jeśli okazałoby się, że bankom należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, to prawdopodobnie istotnie spadłaby liczba pozwów. To oznacza, że klienci przychylniejszym okiem patrzyliby na ugody, bo ścieżka sądowa nie byłaby już tak atrakcyjna. Z kolei z perspektywy banków oznaczałoby to wprawdzie dobry grunt do podpisywania porozumień z klientami, ale z drugiej strony malejąca presja ryzyka prawnego mogłaby spowodować, że kierowałyby oferty ugód bardziej wybiórczo.

Szczególnie dotyczyć to może właśnie Millennium, który w przeciwieństwie do PKO BP (ten już ma zgodę akcjonariuszy na start ugód i uwzględnił w całości ich koszt w sprawozdaniu za 2020 r., choć samo ich uruchomienie może się opóźnić) ma mniej kapitału i możliwości pokrycia strat wynikających z przewalutowania. Szczególnie że najprawdopodobniej Banco Comercial Portugues, mający 50,1 proc. akcji Millennium, nie dokapitalizowałby banku.

Na koniec marca Millennium miał 8,7 mld zł kapitału własnego i 2,6 mld zł nadwyżki kapitału Tier 1 ponad obecne wymogi KNF, a jego portfel frankowy był wart około 14 mld zł (17,8 proc. portfela kredytów brutto). Objęcie ugodami według pomysłu KNF wszystkich czynnych kredytów kosztowałoby go brutto około 5,2 mld zł. Obecna nadwyżka kapitałowa (trudno, aby istotnie urosła, bo wynikom banku mocno ciążą rezerwy na franki) stanowi tylko połowę kosztu brutto konwersji całego portfela. Z drugiej strony ostateczny kształt sytuacji kapitałowej będzie uwzględniał także poczynione już na ten cel rezerwy (1,4 mld zł) i oczekiwane zmniejszenie domiaru kapitałowego (tzw. add-on, który w Millennium jest wyjątkowo wysoki ze względu na stosowaną przez niego zaawansowaną metodę szacowania ryzyka), a także możliwość odliczenia kosztów konwersji od podatku.

– Nasz komentarz z konferencji prasowej sprzed kilku dni jest aktualny i pełny, nie mamy poza tym nowych informacji – ucina Iwona Jarzębska, rzeczniczka Millennium. Prezes Joao Bras Jorge mówił wtedy, że bank jest otwarty na porozumienia z klientami, a decyzja o tym, czy przystępować do ugód, może zapaść w sierpniu lub wrześniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA