fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Afera podsłuchowa: Marek Falenta nie złoży wyjaśnień dzięki fortelowi prokuratury

Marek Falenta
Fotorzepa, Piotr Nowak
Dzięki fortelowi prokuratury biznesmen nie złoży wyjaśnień w sprawie swoich słynnych listów do najważniejszych osób w państwie. Twierdził w nich, że o podsłuchach wiedzieli politycy PiS.

Warszawska prokuratura nie wezwie Marka Falenty do przedstawienia dowodów, które miały potwierdzić jego rewelacje z listów do najważniejszych osób w państwie. Jeden z tych listów – do prezydenta Andrzeja Dudy – jako pierwsza opisała 10 czerwca „Rzeczpospolita".

Zatrzymany w Hiszpanii biznesmen wskazywał, że grupa osób związana z PiS nie tylko wiedziała o podsłuchiwaniu w restauracjach, ale zachęcała do kontynuowania procederu, by doprowadzić do upadku rządu PO–PSL. W listach do prezydenta RP, premiera i prezesa PiS podał szczegóły spotkań. Milczący od czterech lat Falenta w końcu chciał ujawnić swoją wersję zdarzeń.

Jednak śledczy nie palą się do zweryfikowania oskarżeń biznesmena, że za aferą taśmową stoją zleceniodawcy z PiS. W partii rządzącej można usłyszeć, że nawet jeśli są to wyssane z palca bzdury, samo wszczęcie śledztwa mogłoby zaważyć na wynikach jesiennej kampanii wyborczej do parlamentu.

Działania śledczych zaprzeczają obietnicy prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, że biznesmen zostanie wezwany, by mógł złożyć wyjaśnienia. Prokuratura zastosowała sprytny fortel – Falentę na początku lipca co prawda wezwano, by postawić mu zarzut dotyczący kolejnego nagrania z 2015 r., ale o listy do najważniejszych osób w państwie nie zapytano. Dziś prokuratura w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej" zapewnia, że to właśnie wtedy Marek Falenta powinien pokazać dowody. A z tej okazji nie skorzystał. Drugiej szansy biznesmen odsiadujący wyrok 2,5 roku więzienia już nie otrzyma.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", oskarżeń Falenty nie wyjaśni również śledztwo w sprawie „zorganizowanej grupy przestępczej", którego wszczęcia domagał się mec. Roman Giertych – prokuratura właśnie zdecydowała o odmowie podjęcia umorzonego cztery lata temu postępowania. – Do podjęcia trzeba nowych dowodów, a tych nie przedstawiono – słyszymy nieoficjalnie. Nie wiadomo, czy Giertych złoży zażalenie.

Sam Falenta milczy. Jak się dowiedzieliśmy, ma zostać przebadany pod kątem poczytalności. Czy uznanie go za niepoczytalnego to właśnie „ostatnia szansa na porozumienie się z Falentą", o jakiej pisał w liście do prezydenta?

Dowiedz się więcej: Głośna cisza nad Markiem Falentą

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA