Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są kluczowe elementy systemu antydronowego San?
- Jakie firmy są zaangażowane w realizację programu San?
- Dlaczego wrześniowy incydent wpłynął na priorytety obronne?
- Jakie są plany dotyczące finansowania zakupu systemu San z funduszy unijnych?
Elementem Tarczy Wschód jest program San. Jak wszystko dobrze pójdzie, jeszcze w tym tygodniu będziemy inicjowali to wielkie przedsięwzięcie – mówił przed wtorkowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. Negocjacje w tej sprawie są na ostatniej prostej. W środę zielone światło dla umowy miała dać Prokuratoria Generalna, a podpisanie jest wstępnie planowane na piątek 30 stycznia. Jeśli nie piątek, to kilka – kilkanaście dni później.
Na system antydronowy San Polska chce wydać ok. 15 mld zł. Głównym wykonawcą będzie Polska Grupa Zbrojeniowa, ale bardzo ważną rolę odegrają też gdyńskie APS oraz norweski Kongsberg. System będzie się składał m.in. z radarów, które mają zobaczyć przeciwnika oraz kilku rodzajów efektorów, czyli środków mających zestrzelić bezzałogowce przeciwnika. Armaty 30 mm mają dostarczyć Norwegowie, armaty 35 mm Pit-Radwar, który jest częścią PGZ, a wielolufowy karabin maszynowy WLKM 12,7 mm Zakłady Mechaniczne „Tarnów”. Największy zasięg będą miały tzw. niskokosztowe rakiety 70 mm. Część z nich Wojsko Polskie już ma, część będziemy kupować, ale z założeniem, że wkrótce ta produkcja ma być spolonizowana. Wyrzutnie do tych pocisków dostarczą także Norwegowie.
Elementem systemu San będzie także system walki radioelektronicznej, czyli „zagłuszarki”, które ma dostarczyć APS. Ta gdyńska spółka dostarczy także część radarów, ale te szczebla bateryjnego ma wyprodukować duńska spółka Weibel. APS ma dostarczyć także system C2 (command&control), z kolei Jelcz ma wyprodukować pojazdy, na których ten sprzęt ma być posadzony. Umowa ma objąć 18 baterii, które mają być dostarczone do końca 2027 r.
Czytaj więcej: