To właśnie odpowiednia chwila, by sięgnąć do historii zawodu radcy prawnego, jego samorządu i roli, jaką odgrywa już od 35 lat w Polsce.
Jest to samorząd zawodu zaufania publicznego i ma do odegrania szczególną rolę w państwie prawa.
Dzięki radcom prawnym pełniącym funkcję w organach samorządu zawodowego: Andrzejowi Kalwasowi, Elżbiecie Kwiatkowskiej-Falęckiej, Zenonowi Klatce, Tadeuszowi Ćwiklińskiemu i innym, doprowadzony został do dzisiejszej pozycji.
Naczelną zasadą radców prawnych jest naturalna aktywność, utożsamianie się z tym samorządem i działanie na jego korzyść w interesie publicznym.
W latach 1995–2004 prezesem Krajowej Rady Radców Prawnych był Andrzej Kalwas i w tym okresie była tzw. wielka nowelizacja ustawy zawodowej (1997 r.), która wyposażyła radców prawnych w pełne kompetencje do wykonywania komplementarnej pomocy prawnej.
Niestety organa naszego samorządu nie tylko nie uczą odwagi aplikantów radcowskich, ale także nie doceniają znaczenia kultywowania tradycji. A przecież w ten sposób buduje się jego siłę.
Dobrze jest zamyślić się nad tym zagadnieniem, tak ważnym dla środowiska radców prawnych, wykonujących swoje obowiązki zgodnie z interesem publicznym.
Samorząd radców prawnych działający w interesie publicznym i dla jego ochrony, podjął też cenną inicjatywę pomocy prawnej pro bono.
Przeczytałem artykuł „Nieodpłatna pomoc – trzeba rozważnych zmian" („Rzeczpospolita" z 23 maja 2017 r.), autorstwa byłego prezesa KRRP Dariusza Sałajewskiego i byłego wiceprezesa Zbigniewa Pawlaka i jako osoba, która ciągle świadczy pomoc prawną pro bono, uważam, że mam prawo i obowiązek podzielić się kilkoma refleksjami na ten temat.
Autorzy mają rację, że „para poszła w gwizdek", ale należałoby dodać, że i system nieodpłatnej pomocy prawnej stworzono „na pół gwizdka".
Autorzy chyba przez zapomnienie pominęli, że pierwszy projekt ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej finansowanej przez państwo przygotował w 2005 r. ówczesny minister sprawiedliwości, nasz kolega radca prawny Andrzej Kalwas, były prezes KRRP.
Nie był to bynajmniej projekt na „pół gwizdka", obejmował pomoc prawną przedsądową i zastępstwo procesowe przed sądami i miał być realizowany wyłącznie przez profesjonalistów, tj. radców prawnych oraz adwokatów. Został uznany za „zbyt drogi". Obecny także nie jest tani, a przecież na tak humanitarny i leżący w interesie publicznym cel pieniędzy nigdy nie powinno zabraknąć.
Uniemożliwia się jednak działanie radcom prawnym, którzy chcą nadal aktywnie projekt realizować. Zapotrzebowanie na pomoc prawną pro publico bono stale rośnie. Tymczasem w warszawskiej Izbie Radców Prawnych zlikwidowano Klub Radców Prawnych przy placu Konstytucji 5, gdzie pomoc prawna była świadczona, i nie udostępniono lokalu zastępczego, mimo próśb wysyłanych na piśmie.
Tak więc potrzeba w tej dziedzinie nie tylko „rozważnych zmian", jak to piszą autorzy komentowanego tekstu, lecz także zmian odważnych i dających możliwość prowadzenia tej ważnej misji.
Autor jest radcą prawnym, laureatem nagrody Kryształowe Serce Radcy Prawnego w 2014 r.