– Takiego boomu na stadiony nie było w Polsce nigdy – mówi „Rz" Michał Karaś, redaktor naczelny portalu Stadiony.net, który od dziesięciu lat śledzi powstawanie aren sportowych na świecie. – Doszło do tego, że w Europie nie mamy sobie równych, jeśli chodzi o budowę nowych obiektów. Na świecie można nas porównać tylko z Brazylią, gdzie 20 miast buduje swoje stadiony, ale to dlatego, że tam będzie piłkarski mundial w 2014 r.

Z danych, które „Rz" uzyskała od portalu Stadiony.net oraz Ministerstwa Sportu, wynika, że od 2006 r. zmodernizowano, wybudowano lub właśnie kończy się budować co najmniej 65 stadionów (nie licząc, oczywiście, Orlików). Prawie wszystkie to obiekty piłkarskie, jest też kilka żużlowych i jeden do rugby.

Najwięcej – 1,5 mld zł – kosztuje budowa Stadionu Narodowego w Warszawie. Najmniej – od kilku do kilkunastu milionów – małych stadionów z trybunami dla 2 – 3 tys. osób. Pieniądze pochodzą z budżetu centralnego, UE i od samorządów. – Musi być coś dla ciała i coś dla ducha. Ludzie muszą mieć sport – tłumaczy Marek Klimek, wójt mazowieckiej gminy Potworów, która liczy 4,3 tys. mieszkańców i zbudowała stadionik mieszczący 600 widzów.

– To część olbrzymiej modernizacji, jaka się w Polsce dokonuje – mówi „Rz" rzecznik Ministerstwa Sportu Jakub Kwiatkowski. – Wpływ na wysyp inwestycji miało przyznanie Polsce organizacji Euro 2012 i związany z tym entuzjazm.

Czy pieniądze dobrze wydano? Dwa nowe stadiony w Poznaniu i Warszawie (ich budowa kosztowała łącznie ponad miliard złotych) zostały właśnie zamknięte przez wojewodów. Argumentowali m.in., że życie lub zdrowie osób, które przychodzą tam na mecze, może być zagrożone.

– To był wyraźny sygnał, że żarty się skończyły. Nie po to za tyle pieniędzy wybudowano nowe, bezpieczniejsze stadiony, by można było na nich łamać prawo – mówi „Rz" poseł PO Andrzej Biernat z Sejmowej Komisji Sportu. – Walczymy właśnie o to, by na nowe stadiony mogli przychodzić normalni kibice wraz z rodzinami.

Przedstawiciele Legii Warszawa i Lecha Poznań twierdzą, że stadiony są bezpieczne, a decyzja o ich zamknięciu była polityczna. Także stowarzyszenia kibiców przekonują, że na meczach jest coraz bezpieczniej. – Gdyby tak nie było, to samorządy nie wykładałyby takich pieniędzy, by budować stadiony – przekonuje Radomir Szaraniec z Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców.