"Pożar wybuchł na balkonie Ministerstwa Obrony przy Nabrzeżu Frunzego" - podała agencja TASS, powołując się na służby ratunkowe. Z pierwszej depeszy wynikało, że na miejscu pożaru są już odpowiednie służby.
Jednak, po pewnym czasie, agencja zdementowała te doniesienia podając, że w budynku resortu obrony Rosji nie wykryto ognia.
"Obecność ognia nie została potwierdzona, strażacy wysłani na miejsce nie wykryli pożaru. Nie ma też informacji o ofiarach" - poinformowała agencja TASS, powołując się na rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
Na nagraniu, opublikowanym w internecie, widać dym nad budynkiem resortu obrony Rosji. Słychać też głos kobiety mówiącej, że "zapach spalenizny jest okropny".
Doniesienia o pożarze w budynku Ministerstwa Obrony Rosji pojawiły się po raz drugi w ciągu nieco ponad miesiąca - poprzednio miało to miejsce w kwietniu, gdy ogień miał pojawić się w budynku przy ulicy Znamienka, w pobliżu Kremla. Wówczas przyczyną pożaru, który objął 60 m2, miało być zwarcie instalacji elektrycznej.
Kilka godzin po pojawieniu się zdementowanej ostatecznie informacji o pożarze, do którego miało dojść w budynku resortu obrony Rosji 24 maja, Interfax poinformowała o pożarze marketu budowlanego w pobliżu Moskwy. Ogień miał ogarnąć powierzchnię 1 800 m2. W rejon pożaru wysłano 31 jednostek sprzętu gaśniczego i 96 strażaków.
W maju nad Moskwą doszło do incydentu z udziałem dwóch dronów, które eksplodowały nad jedną z wież Kremla, nie wywołując jednak poważnych szkód. Władze Rosji informowały wówczas o próbie zamachu na prezydenta Rosji, Władimira Putina.
Z informacji "New York Times" wynika, że za atakiem dronów na Kreml miał stać ukraiński wywiad.