Do tragedii doszło na stadionie w mieście Malang, na wschodniej Jawie, po meczu, w którym drużyna Arema FCprzegrała z zespołem Persebaya Surabaya (mecz zakończył się porażką gospodarzy 2:3).

Po końcowym gwizdku kibice drużyny gospodarzy wtargnęli na murawę, by wyrazić swoje niezadowolenie z postawy drużyny. Wówczas policja, próbując opanować sytuację, użyła gazu łzawiącego, co z kolei wywołało panikę wśród kibiców, którzy zaczęli się tratować próbując wydostać się ze stadionu - poinformował komendant lokalnej policji, Nico Afinta.

Czytaj więcej

Tragedia w Indonezji. Mroczny dzień dla piłki

Indonezja od dawna ma problem z przemocą na stadionach piłkarskich - zauważa Reuters.

- Nie spodziewaliśmy się, że stanie się coś takiego - mówi Endah Wahyuni, starsza siostra dwóch chłopców, 15-letniego Ahmada Cahyo i 14-letniego Muhammada Farela, którzy zginęli stratowani przez tłum.

- Kochali piłkę, ale nigdy nie oglądali drużyny Arema na żywo, na stadionie, to był ich pierwszy raz - dodaje.

Władze Indonezji podają, że liczba nieletnich ofiar tragedii może jeszcze wzrosnąć.

Indonezyjski dziennik "Koran Tempo" w poniedziałek rano ukazał się z czarną pierwszą stroną, na której znalazły się tylko słowa "Nasza piłkarska tragedia" i nazwiska ofiar.

FIFA domaga się od indonezyjskiego związku piłkarskiego raportu w sprawie tego, co wydarzyło się na stadionie.

"Wszyscy odpowiedzialni powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności za tę tragedię, niezależnie od ich statusu czy pozycji społecznej" - oświadczył Phil Robertson, zastępca dyrektora azjatyckiej filii organizacji Human Rights Watch.