Reklama

USA: bunt pracowników fastfoodów

15 dolarów na godzinę – takiej minimalnej stawki domagali się we wtorek w USA pracownicy restauracji szybkiej obsługi.

Publikacja: 11.11.2015 09:33

USA: bunt pracowników fastfoodów

Foto: Bloomberg

Ulicami miast przeszły demonstracje. Pikietowano także wielkie lokali gastronomicznych.

Protesty – w zależności od źródeł – objęły od 300 do 500 miast w USA. Niezależnie od ostatecznego zasięgu, był to najpoważniejszy protest "Ruchu 15 dolarów" (Fight for $15), który od trzech lat przypomina o konieczności podwyższenia stawek godzinowych dla około 64 milionów osób pracujących według stawek godzinowych nieprzekraczających 10 dolarów.

Oprócz podwyżek prac domagano się także prawa do zakładania związków zawodowych. Protest poparł związek Service Employees International Union. "To walka o podstawowe prawa. Korzystanie z prawa głosu w tej sprawie jest aktem odwagi i źródłem inspiracji. Ci pracownicy zasługują na prawo do zrzeszania się w związki i 15-dolarową stawkę" – napisał w oświadczeniu prezes centrali AFL-CIO Richard Trumka.

W USA federalna minimalna stawka godzinowa wynosi obecnie 7,25 dolara. W wielu stanach podwyższono ją jednak. Najwyższa stawka obowiązuje obecnie w stanie Waszyngton i wynosi 9,47 dolara na godzinę. W ostatnich miesiącach szereg miast, w tym m.in. Los Angeles, San Francisco i Seattle przyjęło rozporządzenia o stopniowym podwyższaniu minimalnej płacy do poziomu 15 dolarów. Zwolennikiem podwyżki jest też gubernator Nowego Jorku, który chce by w mieście nowa stawka weszła w życie w 2018 roku, a w całym stanie – w 2021 roku.

Protesty rozpoczęły się we wtorek o świcie w takich miastach jak Nowy Jork, Boston, czy Filadelfia. Pikietowano restauracje McDonalda, Burger Kinga, KFC, Taco Bell i wielu innych sieci. Część lokali musiała zamknąć swoje podwoje z powodu strajku załogi. Zaplanowano też wiec w Milwaukee pod miejscem, w którym w nocy z wtorku na środę czasu polskiego miała się odbyć debata ośmiu kandydatów na prezydenta z Partii Republikańskiej.

Reklama
Reklama

Podwyższenie płacy minimalnej może okazać się gorącym tematem podczas rozkręcającej się kampanii wyborczej. Większość republikańskich kandydatów sprzeciwia się ustawowym podwyżkom, argumentując, że odbiłoby się to negatywnie na rynku pracy i doprowadziłoby do zwolnień. Właściciele restauracji ostrzegają, że po podwyższeniu płacy minimalnej zrezygnują z części personelu, na przykład inwestując w tablety, na których klienci będą mogli składać zamówienia. Z kolei Hillary Clinton faworytka Partii Demokratycznej opowiada się za zwiększeniem płacy minimalnej do 12 dolarów. Przebijają ją konkurenci Bernie Sanders i Martin O'Malley, którzy w 100 procentach popierają "Ruch 15 dolarów".

Według wrześniowego sondażu Quinnipiac University zwiększenie stawki minimalnej do 15 dol. w ciągu najbliższych kilku lat wspiera 62 proc. Amerykanów.

Tomasz Deptuła z Nowego Jorku

Wynagrodzenia
Zaskakujący wzrost. Płace w dużych i średnich firmach coraz bliżej 10 tysięcy złotych
Wynagrodzenia
Ważne zmiany dla pracowników. Nowe obowiązki budzą obawy przedsiębiorców
Wynagrodzenia
Jawność płac w firmach coraz bliżej. „Dawanie pieniędzy „na czuja” będzie ryzykowne”
Wynagrodzenia
Równość płci w krajach UE dopiero za 50 lat?
Wynagrodzenia
Przeciętne wynagrodzenie w firmach rośnie coraz wolniej. Są nowe dane GUS
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama