W piątek w wyniku starć armii Izraela z protestującymi Palestyńczykami w Strefie Gazy zginęło co najmniej 13 osób. Ponad 1400 zostało rannych.

- Nie trzeba przekonywać świata, że to Izrael odpowiada za sytuację w Strefie Gazy - mówił Erdogan na spotkaniu z wyborcami w Adanie. - To Izrael dokonał masakry w Gazie - przekonywał turecki prezydent.

Dodał, że zdecydowanie potępia izraelski rząd za ten "nieludzki atak" i mówił, kierując słowa do premiera Netanjahu: - Nie dość, że jesteś najeźdźcą na tej ziemi, to jesteś też terrorystą. Nie ma na świecie nikogo, kto by cię lubił.

Netanjahu odpowiedział tureckiemu politykowi na Twitterze: "Najbardziej moralnej armii  świata nie ma prawa pouczać ktoś, kto przez lata bezlitośnie bombardował cywilów. Najwyraźniej tak właśnie w Turcji obchodzi się Prima Aprilis" - napisał premier Izraela.

Palestyńczycy uczestniczący w tzw. Marszu Powrotu Palestyńczycy domagają się prawa powrotu na ziemie, z których zostali wysiedleni podczas pierwszej wojny izraelsko-arabskiej w 1948 roku. Izrael odmawia argumentując, że gdyby tak się stało, ziemie te straciłyby swój żydowski charakter.

Protesty w Strefie Gazy mają trwać do połowy maja.