Wywiad USA ma być pewien, że Irańska armia najpierw namierzyła boeinga radarem, a następnie wystrzeliła w jego stronę dwie rakiety ziemia-powietrze, które strąciły samolot - mówi w rozmowie z ABC News przedstawiciel administracji USA. W katastrofie zginęło 176 osób - wszystkie, które znajdowały się na pokładzie.

Do katastrofy doszło kilka godzin po tym, jak Iran wystrzelił 22 rakiety w stronę baz w Iraku, w których stacjonują amerykańscy żołnierze.

Prezydent Donald Trump mówił w czwartek, że Biały Dom nie wie czy ukraiński boeing został zestrzelony, ale dodał, że ma swoje podejrzenia.

- Ktoś z drugiej strony mógł popełnić błąd. Czuję, że coś strasznego się stało - podkreślił.

Jak pisze ABC News zdjęcia z miejsca katastrofy wskazują, że boeing mógł zostać trafiony wyprodukowaną w Rosji rakietą TOR, oznaczoną przez NATO jako SA-15.

ABC News przypomina, że zaraz po katastrofie strona irańska poinformowała, że jej przyczyną była usterka silnika samolotu. Początkowo wersję tę potwierdziła ambasada Ukrainy w Teheranie, która jednak potem usunęła wzmiankę o usterce silnika ze swojego komunikatu.

Amerykańskie satelity tworzące system wczesnego ostrzegania SBIRS miały tuż przed katastrofą boeinga wykryć wystrzelenie przez Iran dwóch rakiet ziemia-powietrze.

- Irańczycy w przeszłości pokazali, że ich system dowodzenia i kontroli nie jest dobry, a operatorzy naziemni często działają niezależnie - komentuje sprawę Mick Mulroy. były pracownik Pentagonu, zajmujący się polityką bliskowschodnią. - Brakuje koordynacji - dodał.

Zdaniem Mulroy'a Iran po wystrzeleniu rakiet w kierunku baz w Iraku powinien był uziemić wszystkie samoloty komercyjne do czasu wyjaśnienia sytuacji.