Reklama

Sławomir Sowiński: Samotność kapitalizmu

Na sztandarach kampanii trudno dziś dostrzec pochwałę zaradności, kreatywności i przedsiębiorczości.

Publikacja: 27.08.2019 21:00

Kongres Liberalno-Demokratyczny symbolizował kiedyś „ducha młodego kapitalizmu”

Kongres Liberalno-Demokratyczny symbolizował kiedyś „ducha młodego kapitalizmu”

Foto: Jacek Domiński

Kampania wyborcza nabiera powoli tempa i barw. Obok definiowania korzystnych dla siebie osi wyborczego sporu, a także budzenia wyborczych emocji, rywalizujące obozy powoli rozwijają też swe wyborcze sztandary. Pełna ich prezentacja nastąpi zapewne dopiero w oku kampanijnego cyklonu, we wrześniu. Już teraz jednak trudno oprzeć się wrażeniu, w wyborczym pejzażu, który przed nami rozpościerają, znaczącym nieobecnym wydaje się – mówiąc językiem Maxa Webera – duch młodego polskiego kapitalizmu.

Niewidoczny na sztandarach

Nieobecność taka nie polega tylko na tym, że nie ma dziś w Polsce znaczącej, stricte liberalnej z nazwy lub programu partii, która koncentrowałaby się na wolnym rynku. Taki już urok współczesnej masowej polityki, że w większości demokratycznych państw jego obrońcy swej politycznej drogi szukać muszą, tworząc wolnorynkowe skrzydła w większych, na ogół konserwatywnych lub chadeckich, formacjach. Rzecz także nie w tym, że w kampanii nie mówi się i nie będzie się mówić o ekonomii. Obóz władzy słusznie chwali się i chwalił będzie zapewne koniunkturą gospodarczą, malejącym bezrobociem, wpływami z VAT, wysokim PKB, a ostatnio nawet ambitnym planem zrównoważonego budżetu. Opozycja, także nie bez racji, pyta i pytać będzie, czy dobra zmiana dobrze przygotowuje państwo na czas dekoniunktury, który prędzej czy później musi nadejść.

Przeczytaj też: Pytania do prezesa PiS po aferze z hejtem

Problem, o którym mówimy, polega na czymś innym. Chodzi o to, że na sztandarach rozpoczynającej się właśnie kampanii trudno dziś dostrzec pochwałę życiowej zaradności, kreatywności, przedsiębiorczości i odwagi brania swego losu we własne ręce. Przez feerie wyborczych obietnic nie przebija się też podstawowa prawda, że wolność zaczyna się od samodzielności i odpowiedzialności za siebie i najbliższych. A w kampanijnych licytacjach na patriotyzm bardzo rzadko słychać, że ważnym jego wymiarem jest codzienna praca czy solidność w biznesie.

Tym samym możemy chyba mówić o wyborczym osieroceniu wielu pracowitych i przedsiębiorczych Polaków, którzy od roku 1989 tworzą polski cud gospodarczy i zręby młodego polskiego kapitalizmu. Nie wyimaginowanych biznesmenów w ich drogich limuzynach, ale zwykłych kupców czy usługodawców, którzy swój dzień zaczynają często bladym świtem, zmęczeni kończą go późnym wieczorem, myśląc z troską po nocach o swych usługach, pracownikach, klientach czy czekających ich możliwych kontrolach.

Reklama
Reklama

Nie milionerów z kolorowych gazet, ale tych wszystkich, którzy ciężką codzienną pracą, wyrzeczeniami i oszczędzaniem sami starają się budować przyszłość własnych rodzin.

Tych wszystkich, którzy od państwa oczekują nie kolejnych bonusów, ale nowoczesnych instytucji, sprawnych i niezależnych sądów oraz przejrzystych, stabilnych reguł.

Wichry kampanii

By ten obraz nieco doprecyzować, zauważmy, że na różnych politycznych sztandarach sprawy i wartości, o których mówimy, czasem próbuje się podnosić. W obozie dobrej zmiany upomina się o nie i sam premier, i środowisko polityczne Jarosława Gowina. Po stronie opozycji słychać o nich i w różnych kręgach Platformy, i w PSL, i w środowisku Janusza Korwin-Mikkego.

Rzecz jednak w tym, że u progu kampanii nad naszymi głowami mocno wieje etatystyczny wiatr polskiej polityki, który potrzebne i dobre programy społeczne, takie jak dłuższe urlopy macierzyńskie czy 500+ dla rodzin wielodzietnych, a także sensowną refleksję nad społecznymi skutkami transformacji zmienił niepostrzeżenie w powszechną polityczną licytację na kolejne socjalne transfery, roztaczając przy tym lewicową z ducha obietnicę wszechodpowiedzialnego socjalnego państwa.

Do tego dochodzi jeszcze ofensywa środowisk LGBT i związany z nią – wygodny i dla rządzącej prawicy, i dla lewicy – ostry spór światopoglądowy, który codzienne troski polskich kupców, przedsiębiorców czy usługodawców pozwala w czasie kampanii skryć w jego głębokim cieniu.

W efekcie takiej przedwyborczej atmosfery główne polityczne sztandary łomocą dziś w taki sposób, że haseł samodzielności, przedsiębiorczości i pracowitości nie sposób na nich dostrzec.

Reklama
Reklama

Zwolennicy wolności gospodarczej

Zastanawiając się nad możliwymi skutkami tego wyborczego osamotnienia polskiego kapitalizmu, wskazać można perspektywę bliższą i dalszą.

W tej pierwszej, bezpośrednio wyborczej, istotne wydaje się to, że przynajmniej część wyborców, o których tu mówimy, ciągle może poszukiwać swej reprezentacji. Można się oczywiście spierać, jak duża jest to grupa. Niemniej, zważywszy na to, ok. 3 mln Polaków prowadzi formalnie działalność gospodarczą, ok. 2,5 mln zademonstrowało swą ekonomiczną samodzielność, wybierając w roku 2014 OFE, a nie ZUS, a grubo ponad milion w roku 2015 zaufało prorynkowej retoryce Ryszarda Petru, ostrożnie zakładać możemy, że mówimy tu co najmniej o kilkuset tysiącach głosów, które oddane mogą być zarówno na obóz dobrej zmiany, jak i opozycję.

I w tym sensie mogą się okazać języczkiem u wyborczej wagi. Dlatego dobrym – i ciągle chyba jeszcze możliwym – politycznym pomysłem wydaje się odważniejsze wyjście wyborczych konkurentów na spotkanie polskiemu kapitalizmowi, naturalnie bez nuty wyższości i buty wobec tych, którzy potrzebują wsparcia ze strony państwa.

Niezależnie jednak od tego, kto wygra wybory, w interesie każdej władzy, w interesie nas wszystkich i w interesie całego państwa jest to, by pracowitość, przedsiębiorczość i samodzielność Polaków znalazły swą wyraźniejszą polityczną reprezentację. One to bowiem, a nie geniusz polityków, stanowić będą skuteczny bastion przed gospodarczą recesją, gdy ta kiedyś przyjdzie.

Autor jest dr. habilitowanym politologii w Instytucie Politologii UKSW

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama