We wtorek Sejm odrzucił poprawkę Senatu gwarantującą nowym kandydatom chcącym wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 dni czasu na zebranie 100 tysięcy podpisów niezbędnych do rejestracji kandydatury.

Fogiel tłumaczył w rozmowie z TVN24 komentując wynik głosowania ws. tej poprawki, że PiS od początku "mówił jasno, iż od tempa prac w Senacie zależeć będzie" ile czasu na zbieranie podpisów będą mieli nowi kandydaci (kandydaci zarejestrowani przed wyborami z 10 maja, które nie doszły do skutku, nie muszą ponownie zbierać podpisów).

Poseł PiS zapewnił jednocześnie, że jego partia "nikomu nic utrudniać nie zamierza". - Ordynacja została napisana w taki sposób, że nowi kandydaci mogą zbierać podpisy - podkreślił.

- Tak się złożyło, że jedynym nowym kandydatem jest kandydat-dubler PO - dodał Fogiel.

Poseł PiS stwierdził także, że "słyszał", iż nowi kandydaci na zebranie podpisów będą mieć 9 dni - do 12 czerwca.

Fogiel był też pytany o swoje wypowiedzi, w których stwierdzał, ze wybór kandydata opozycji na prezydenta będzie oznaczać wojnę na górze.

- W normalnej sytuacji kohabitacja jest czymś do przyjęcia. Ale jak pokazały działania PO wobec Lecha Kaczyńskiego mamy do czynienia z opozycją, która nie cofa się przed niczym, przed antydemokratycznymi działaniami - stwierdził. Dopytywany o to jakie to działania wskazał, iż po wygłoszeniu przez Lecha Kaczyńskiego orędzia w Sejmie, które nie powinno być przedmiotem debaty, "ówczesny marszałek Sejmu zorganizował debatę".