Reklama

Sekretarki liczą, ile kaw wypije burmistrz

Najnowszy pomysł służb finansowych ratusza wzbudził popłoch wśród urzędników dzielnic

Publikacja: 24.01.2008 01:33

Kierownicy wydziałów z kilku dzielnic skarżą się, że ślęczą nad kartkami papieru i przewidują szczegółowo wydatki swojego biura z miesięcznym wyprzedzeniem. Na każdy dzień. Nigdy dotychczas tego nie robili. Planowali dotąd bieżące wypłaty maksymalnie na trzy dni.

– Takiej biurokracji jak dziś, nie było w urzędach nawet za Kaczyńskiego – denerwuje się jeden z nich.

Dzielnice otrzymały na początku roku pismo z ratusza, które zobowiązuje księgowych, by do 20. każdego miesiąca podali miastu kwoty, jakie ich urząd zamierza wydać każdego dnia kolejnego miesiąca. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie „lokalne wynaturzenia”. Niektórzy księgowi w nadgorliwości zażądali bowiem takich samych wyliczeń od kierowników dzielnicowych wydziałów.

Efekt jest taki, że sekretarka jednego z burmistrzów siedzi i wylicza w tabelkach (data; wartość zakupu; typ zakupu), ile będzie potrzebowała kaw, herbat czy papieru do drukarki i to konkretnego dnia.

– A co będzie, gdy gości u szefa będzie więcej, niż planuję? Czym ich poczęstuję, jak się kawa skończy? – pyta.

Reklama
Reklama

Bo o ile duże wydatki, przetargi czy kolejne etapy inwestycji są przewidywalne i nie ma z płatnościami większego problemu, o tyle gorzej zaplanować drobiazgi. Na przykład jak przewidzieć prezent na uroczystość, na którą nagle zostanie zaproszony burmistrz albo dyrektor?

– Zatrudnimy cygankę. Będzie nam wróżyć z ręki: „17 lutego wydasz 20 zł, ale już na 19 zaplanuj 20 tysięcy. Czeka cię nieprzewidziana sytuacja” – ironizuje inny urzędnik.

Gdy opowiadamy to wiceskarbnikowi miasta Marcinowi Murawskiemu, który wprowadził nowy system planowania finansów, łapie się za głowę.

– To jakiś absurd. Miało być prościej! Nie chodzi o mnożenie papieru. Nie interesuje mnie cel, na który dzielnice wydają pieniądze danego dnia, bo pieniądze mają już zagwarantowane w budżecie. Warszawa traci powoli płynność finansową i ja muszę wiedzieć, kiedy uruchomić kredyt, żeby nie zdarzyło się, że jednego dnia muszę wydać miliard, którego nie mam w kasie – wyjaśnia. Podkreśla też, że dzielnice teraz mają pełną swobodę działania i same organizują sobie pracę. – Jeśli rzeczywiście urzędnicy liczą, kiedy im się kawa albo cukier skończy, to ręce mi opadają – stwierdza.

Większość zapytanych przez nas wczoraj urzędników odpowiadała, wzruszając ramionami: – Kazali, to robimy. Niejedno już tu przeżyliśmy.

Wkrótce w ratuszu wszystkie transakcje finansowe będą się odbywać komputerowo. 1 lutego ma ruszyć system elektronicznego planowania, który wyeliminuje konieczność wysyłania przez urzędy dzielnic pism z zapotrzebowaniem na wypłatę pieniędzy z ogólnomiejskiego konta. Wszelkie operacje bankowe ratusz będzie wykonywał wyłącznie elektronicznie. Od 1 stycznia zmieniły się też numery kont miasta i dzielnic, bo zmienił się bank (z Pekao SA na Citibank Handlowy). Ale na razie, jeśli ktoś wyśle pieniądze na stary numer konta, dotrą do miasta. Zmiana banku umożliwi wprowadzenie w przyszłości nowoczesnych rozwiązań, np. terminali i kart do rozliczania mieszkańców z urzędem. Informacje o nowych numerach kont miasta na stronie www.um.warszawa.pl.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama