Biedroń komentował trwające wciąż spotkanie lidera Porozumienia Jarosława Gowina z przewodniczącym PO Borysem Budką i Małgorzatą Kidawą-Błońską.
Jarosław Gowin chce zdobyć poparcie PO dla swojego projektu przedłużenia kadencji Andrzeja Dudy o dwa lata i wyborów w 2022 roku, a także dla takich zmian w konstytucji, które wprowadzą 7-letnią kadencję prezydenta bez możliwości reelekcji.
PO natomiast przekonuje Gowina do ostatniej swojej propozycji, jaką dziś przedstawiła - wyborów w maju 2021 roku.
Rozmowa trwa już prawie godzinę.
Na takie układy nie zgadza się Lewica. Jej kandydat na prezydenta Robert Biedroń zapowiedział dziś, że nie będzie się "mieszał w takie politykierstwo", a Lewica weszła do Sejmu dla obywateli, a nie dla politycznych dealów.
Zapowiedział, że Lewica nie zgodzi się na zmiany w konstytucji i ordynacji wyborczej, czego wymagałyby proponowane i przez Gowina, i przez Budkę zmiany.
Biedroń stwierdził, że dziwi się zachowaniu polityków Platformy Obywatelskiej, którzy "tak łatwo wchodzą w konszachty z tymi, przed którymi przez ostatnie pięć lat przestrzegali".
Biedroń zaapelował, aby w tej chwili głów polityków nie zaprzątały wybory prezydenckie, a ratowanie Polek i Polaków przed koronawirusem.
- PO tą propozycją zajmuje się ratowaniem swojego wizerunku - uważa.