Reklama

PO działa przeciw racji stanu

Janusz Piechociński o mediach publicznych. Poseł koalicyjnego PSL krytykuje działania premiera i ministra skarbu

Aktualizacja: 29.09.2009 08:19 Publikacja: 29.09.2009 02:57

PO działa przeciw racji stanu

Foto: ROL

[b]Rz: Na początku roku przekonywał pan, że w sprawie mediów publicznych politycy powinni zawrzeć kompromis. Co pan myśli o obecnej sytuacji w telewizji?[/b]

Janusz Piechociński, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego: Gdy się wieszczy katastrofę spowodowaną przez kompletny brak umiejętności zawierania kompromisów przez polityków, to się nie ma satysfakcji.

[b]Wieszczy pan katastrofę?[/b]

A co innego może nastąpić?

[b]Aż tak źle widzi pan tę sytuację? [/b]

Reklama
Reklama

A jak można ją widzieć inaczej? Od tygodni w telewizji ciągnie się kompromitujący nas wszystkich spektakl, finansowanie mediów ulega dramatycznemu pogorszeniu, a wszystko to prowadzi do realizacji najgorszego z możliwych scenariuszy, czyli prywatyzacji mediów publicznych poprzez doprowadzenie do ich upadłości.

[b]Platforma Obywatelska do tego zmierza?[/b]

Przecież Platforma nie ukrywa, że jej zdaniem media publiczne są zbyt rozbudowane. Swego czasu o ich prywatyzacji wprost mówił jeden z ministrów w Kancelarii Premiera. Konkluzja wydaje się więc prosta. Tylko że jeśli PO rzeczywiście ma taki plan, a wszystko na to wskazuje, to powinna wreszcie jasno to powiedzieć. Oczywiście PO może dążyć do redukcji potencjału mediów publicznych poprzez ich prywatyzację, ale nie tak, jak to aktualnie robi.

Premier i minister skarbu, jako urzędnicy państwowi, rozliczani są między innymi z dbałości o majątek publiczny. I muszą mieć świadomość, że nikt z nich tej odpowiedzialności nie zdejmie. A co się dzieje? Przez bałagan ten majątek jest trwoniony. Takie działanie jest przeciw racji stanu.

[b]To ostre słowa.[/b]

Bo premier nie może dalej udawać, że nie odpowiada za to, co się dzieje w telewizji publicznej.

Reklama
Reklama

[b]A co miałby zrobić?[/b]

Zmienić swój sposób myślenia o mediach publicznych.

[b]Zwracacie mu na to uwagę?[/b]

Nasz koalicjant mówi wyraźnie, że do wyborów prezydenckich nie jest zainteresowany zmianami w mediach publicznych. I tylko rozgrywa tę sprawę marketingowo, zrzucając winę za wszystko, co się dzieje w telewizji, na byłego neonazistę Farfała.

[b]Tolerując to, bierzecie na siebie część odpowiedzialności.[/b]

Dlatego jestem tak rozgoryczony. Uważam, że gdyby na początku roku PSL twardo postawił Platformie warunki: albo wspólnie dokonamy pozytywnych zmian w mediach publicznych, albo my zrobimy to z udziałem innych ugrupowań, czyli bez Platformy, to dziś mielibyśmy inną sytuację.

Reklama
Reklama

[b]Nie obawia się pan, że to wywołałoby wojnę w koalicji?[/b]

Jaką tam wojnę, w mediach żadna koalicja nie istnieje, chyba że mowa o tej Farfałowej.

[b]Gdybyście w sprawie mediów postawili Platformę pod ścianą, mogłaby zerwać z wami koalicję, a wy stracilibyście stanowiska w rządzie.[/b]

Nic podobnego. Gwarantuję panu, że nic takiego by się nie stało. Choćby dlatego, że Platforma nie mogłaby sobie na to pozwolić w przededniu uchwalania budżetu.

I sprawę mediów mielibyśmy już załatwioną. Ich finansowanie zostałoby ograniczone do akceptowalnego dla wszystkich poziomu, a zarządzanie wyłączone spod politycznego wpływu. Tymczasem ta szansa została zaprzepaszczona.

Reklama
Reklama

[b]Czy to znaczy, że podejmiecie jeszcze jakąś próbę unormowania sytuacji w mediach?[/b]

I Herkules sam nie poradzi. Oczekiwanie, że ja osobiście czy nawet 31-osobowy klub Polskiego Stronnictwa Ludowego racjonalnością swojej argumentacji sam doprowadzi do zmiany, jest nieporozumieniem. Ale jeśli będzie taka wola, możemy pośredniczyć w szukaniu konsensusu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama