Nakładki mają mieć rozmiar A4 i być wykonane z kartonu. Na środku będą miały napis w alfabecie Braille'a „Nakładka na kartę do głosowania w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej", a niżej wycięte kratki w miejscach do oddania głosu. Obok kratek będą liczby porządkowe, też zapisane alfabetem Braille'a.

Wykonawcę 22,7 tys. sztuk takich nakładek, na potrzeby pierwszej i ewentualnej drugiej tury, Krajowe Biuro Wyborcze wybrało 23 kwietnia. Wyprodukuje je Altix Sp. z o.o. Koszt: 197 tys. zł.

Szefowa KBW Magdalena Pietrzak mówi „Rzeczpospolitej", że nakładki trzeba było zamówić, bo wymaga ich kodeks wyborczy. – Procedurę wszczęliśmy dużo wcześniej, bo w odróżnieniu od kart do głosowania nakładki objęte są wymogami prawa zamówień publicznych – wyjaśnia.

Problem w tym, że nie wiadomo, czy do czegokolwiek się przydadzą.

Po pierwsze, by były w użyciu, muszą pasować do kart do głosowania, a ustalenie ich wzoru jedna z ustaw antykryzysowych odebrała PKW. Ma się tym zająć minister aktywów państwowych Jacek Sasin z PiS i nawet poinformował, że karty są już drukowane. Problem w tym, że ustawa upoważniająca go do ustalenia wzoru kart znajduje się jeszcze w Senacie.

Czy nakładki będą pasować do kart, pewności jeszcze nie ma, choć wiele wskazuje na to, że tak. Minister Sasin mówił już, że zamierza się kierować wzorem ustalonym w lutym przez PKW.

Większym problemem jest to, w jaki sposób osoby niewidome dostaną nakładki. Dotąd czekały na nie w każdym lokalu wyborczym. W nadchodzących wyborach lokalów ma nie być, bo PiS dąży do uchwalenia ustawy, by odbyły się w całości korespondencyjnie. W jaki sposób osoba niewidoma ma zgłosić chęć otrzymania w pakiecie wyborczym nakładki w alfabecie Braille'a? Tego nie przewidziała uchwalona przez Sejm, a tkwiąca obecnie w Senacie ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na prezydenta RP zarządzonych w 2020 roku.

Ustawa przewiduje, że minister aktywów państwowych w porozumieniu z ministrem zdrowia „określi w drodze rozporządzenia szczegółowy tryb doręczania pakietów wyborczych przez operatora wyznaczonego do wyborcy". Rzecznik ministra Sasina Karol Manys zapewnia, że jego szef nie zapomni o niewidomych. – Ta kwestia jest rozpatrywana i zostanie uregulowana w stosownych rozporządzeniach wydanych po wejściu ustawy w życie – mówi.

W to, że problem uda się rozwiązać, wątpi prof. Jarosław Flis, ekspert od systemów wyborczych z UJ. – Zupełnie nie wyobrażam sobie, w jakim trybie miałyby być dystrybuowane takie nakładki. Trudno powiedzieć, dlaczego miałyby wejść w skład niektórych pakietów do głosowania, które przecież mają mieć formę tzw. druków bezadresowych – tłumaczy.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

– To kolejny dowód na bylejakość państwa PiS, do którego wielu już zdążyło się przyzwyczaić. Szkoda, że tym razem ta bylejakość uderza w osoby niewidome. To kolejny dowód na to, że wybory nie będą mogły się odbyć, bo nie będą wyborami powszechnymi, nie wspominając już o marnotrawstwie środków publicznych – mówi z kolei senator KO Krzysztof Brejza.

Z naszych rozmów ze specjalistami od organizacji wyborów wynika jednak, że nic straconego. Na nakładkach nie ma nazwisk kandydatów, a jedynie liczby. Więc jeśli nie przydadzą się dziś, prawdopodobnie będzie dało się ich użyć w kolejnych wyborach prezydenckich za pięć lat.