Reklama

Pacjenci, którym nikt inny nie umie pomóc

Piekarska urazówka od lat wygrywa rankingi „Rz”. Leczy pacjentów z najtrudniejszymi uszkodzeniami ortopedycznymi i urazowymi, wśród nich jest wielu chorych po wypadkach komunikacyjnych

Publikacja: 19.10.2010 11:19

Zespół urazówki w Piekarach od wielu lat tworzy ta sama kadra

Zespół urazówki w Piekarach od wielu lat tworzy ta sama kadra

Foto: Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski

Trafiają tu osoby, którym nie udało się pomóc w innych szpitalach. – Zajmujemy się chorymi, których leczenie jest najtrudniejsze i najdroższe. Przyjęcia pacjenta nie możemy odmówić – podkreśla wieloletni dyrektor placówki doktor Bogdan Koczy.

Wśród 55 tysięcy świadczeń udzielanych w ambulatorium aż 12 tysięcy stanowią porady dla pacjentów, którzy trafiają tu w ramach ostrego dyżuru.

Szpital leczy też schorzenia ortopedyczne (zwyrodnienia stawów i kręgosłupa), a także onkologiczne narządu ruchu. Założeniem jest, że pacjent pozostaje pod opieką jednej grupy lekarzy od przyjęcia do szpitala aż do zakończenia rehabilitacji.

Sukces buduje od lat ta sama kadra (dziś pod jej okiem szkoli się 14 lekarzy rezydentów), w rozwoju placówki pomagają pieniądze UE i Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Dzięki temu wsparciu ruszają dwie ważne inwestycje: budowa ośmiu supernowoczesnych sal operacyjnych wraz z całym zapleczem (m.in. sterylizacją), a także pooperacyjny oddział intensywnej terapii.

– Planujemy zakończyć prace do 2012 r. – ocenia dr Koczy. Rozbudowa sal operacyjnych pozwoli zwiększyć liczbę leczonych pacjentów o 20 – 30 proc.

Reklama
Reklama

Już teraz placówka chwali się skutecznym wyprowadzaniem pacjentów z sepsy. Wielu z nich dostało jej wskutek zakażeń szpitalnych nabytych w innych ośrodkach.

Urazówka w Piekarach Śląskich każdego roku unowocześnia techniki operacyjne. Od ubiegłego roku tutejsi lekarze wszczepiają endoprotezę szyjki kości udowej.

Tylko jedna rzecz mąci spokój dr. Bogdana Koczego: Narodowy Fundusz Zdrowia nie doszacowuje procedur wysokospecjalistycznych. – Wiele usług, które świadczymy, jest po prostu dla nas nieopłacalnych. Mamy pacjentów, których leczenie kosztuje nawet kilkaset tysięcy złotych! – mówi. Dyrektor stara się nie zadłużać szpitala, ale przyznaje, że z tego, co udaje się szpitalowi zarobić, płaci za wysokospecjalistyczne leczenie.

W lutym tego roku placówka otrzymała na kolejne trzy lata certyfikat „Szpital bez bólu”, w czerwcu certyfikat akredytacyjny Ministerstwa Zdrowia.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama