Polityka kadrowa

Towarzysz Lenin mawiał, że w socjalizmie kadry decydują o wszystkim, ale rzucił i taką myśl, że kucharka może kierować państwem, jeśli tylko dać jej szansę. Wrogowie postępu ujęli później tę politykę kadrową w formułę „bierny, mierny, ale wierny"; niemniej, te leninowskie zasady wdrażane były w całym Przodującym Obozie przez ponad 70 lat. Jakie skutki przyniosły połowie świata, nie warto przypominać.

Socjalizm skonał nad Wisłą, ale dawna polityka kadrowa trwa w najlepsze. Nie ośmieliłbym się nazwać naszych „postsocjalistów" i ich koalicyjnych partnerów „leninowcami", lecz jeśli przyjrzeć się jakości części kadr kierowniczych, które opanowały ostatnio z ich nadania ministerstwa, urzędy centralne i inne ważne instytucje – nic mądrzejszego nie przychodzi mi do głowy. Wystarczy popatrzeć choćby na to, co się dzieje w telewizji – gdzie ostatnim kryterium, decydującym o nominacji prezesa, są kompetencje.

Dialektyka uczy, że racja nigdy nie jest 100-procentowa. Dotyczy to i towarzysza Lenina. Miał bowiem rację, że kadry decydują o wszystkim.

Mylił się jednak co do kucharki.

13 kwietnia 1996

O piramidach

Miałem 12 lat, gdy rozpoczęto, tuż obok naszej kamienicy na Siennej, budowę Pałacu Kultury. Ożywiło się życie całego warszawskiego „dzikiego Zachodu". Obroty bazaru na Pańskiej wzrosły kilkakrotnie, od kiedy pojawili się „Ruscy". My, małolaty, kupowaliśmy od nich tajemnicze papierosy „Kazbek" z długimi musztukami. To wtedy popadłem w ów fatalny nałóg, który trwa do dzisiaj. Potem „Ruscy" znikli, znikły „Kazbeki", pozostała stalinowska piramida i papierosy „Dar".

A kiedy przyszło nowe, rozgorzały dyskusje, co też z ową piramidą – symbolem zniewolenia – zrobić. Otóż dla mnie nie był to symbol zniewolenia, lecz owe „Kazbeki", a potem wspaniałe przeżycia w Teatrze Dramatycznym, ekscytujący dotyk Zachodu podczas międzynarodowych targów książki i silny stres na egzaminie z logiki, której uniwersytecka katedra mieściła się właśnie tutaj. Nie wspomnę już o pożytkach z restauracji „Trojka".

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

A dziś problem rozwiązuje się sam. Wokół pałacu rosną wspaniałe, nowoczesne superbiurowce, niektóre wkrótce przewyższą go. Piramida przemieni się w piramidkę. Sic transit gloria communism mundi.

I niech tak pozostanie.

Maciej Łukasiewicz (1941–2005) był redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej" w latach 2000–2004