Reklama

Wojna o smoleński raport NIK

Czy Kancelaria Premiera utrudniała kontrolę dotyczącą lotów VIP?

Publikacja: 25.07.2011 03:50

Wojna o smoleński raport NIK

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Z korespondencji między Najwyższą Izbą Kontroli a Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, do której dotarła „Rz", wynika, że izba skarżyła się, iż pracownicy KPRM mieli jej utrudniać kontrolę. NIK badała sposób organizacji lotów najważniejszych osób w państwie w latach 2005 – 2010, również lotu do Smoleńska.

„Brak rzetelnych danych w sposób znaczący utrudnia kontrolę" – alarmował w lutym Jacek Kościelniak, wiceprezes NIK, w piśmie do szefa kancelarii Tomasza Arabskiego.

O co chodziło? „Do dnia 3 lutego 2011 r. dwukrotnie przekazywano kontrolerom nierzetelnie sporządzone zestawienia, zaś przekazane w dniu 3 lutego 2011 r. po raz trzeci poprawione zestawienie po wstępnej weryfikacji dokonanej przez kontrolerów budzi wątpliwości co do jego rzetelności" – pisał Kościelniak o otrzymanych raportach dotyczących zagranicznych wizyt premiera, wicepremierów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w KPRM.

Jak dowiedziała się „Rz", urzędnicy Kancelarii Premiera przekazali kontrolerom NIK żądane informacje dopiero po interwencji władz izby. – Trwało to blisko dwa miesiące – mówi osoba z kierownictwa NIK. Z dokumentów, które posiada „Rz", wynika, że cały spór trwał wiele miesięcy.

Oficjalnie izba sprawy komentować nie chce. – O wynikach kontroli będziemy mogli mówić dopiero po jej zakończeniu we wszystkich zaplanowanych instytucjach, najprawdopodobniej późną jesienią 2011 roku – ucina Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

Reklama
Reklama

 

– Pracownicy KPRM nie utrudniali pracy NIK – zapewnia Tomasz Arabski. Kontrolę określa jako „niezwykle uciążliwą", a nieprawdziwe informacje przekazane izbie „omyłkami czy usterkami, które były niezwłocznie korygowane".

Arabski uznał, że NIK złamała zasady kontroli. Twierdzi, że m.in. przesłuchano jego podwładnego, który zeznawać nie chciał, a jemu samemu przez długi czas odmawiano wglądu w akta kontroli.

Dlatego szef KPRM poskarżył się Sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej. Posłowie sprawą zajmą się jutro.

– Wygląda to na jakiś paniczny atak na NIK podyktowany strachem przed wyjściem na jaw nieprawidłowości w Kancelarii Premiera dotyczących przygotowania wizyty polskiej delegacji w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. – komentuje przewodniczący komisji Arkadiusz Czartoryski (PiS).

 

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama