Punktem wyjścia rozmowy jest Szpital Południowy – inwestycja, która, jak przypomina Michał Szułdrzyński, miała być dumą Rafała Trzaskowskiego i warszawskiej Platformy, a stała się symbolem czegoś zupełnie innego. Michał Kolanko porządkuje sprawę, rozkładając ją na trzy odrębne warstwy. Pierwsza to kłopoty samego radnego – pytania o realność wpisanych dyżurów, korekta faktur, perspektywa wyjaśnień przed wymiarem sprawiedliwości (przy zachowaniu domniemania niewinności).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Afera w Szpitalu Południowym uderza w KO. Tusk musi doprowadzić sprawę do końca

Druga to problem systemowy: przy medianie wynagrodzeń w Polsce na poziomie 7907 zł brutto (dane GUS z końca 2025 r.) i medianie kontraktu lekarskiego ok. 25 tys. zł istnieje wąska grupa zarabiająca setki tysięcy miesięcznie. Trzecia, najmocniej rozgrzewająca emocje, to system „fast tracku" dla VIP-ów. Zdaniem Kolanki dopiero złączenie tych trzech wątków w jednej osobie czyni z tego najpoważniejszy problem wizerunkowy koalicji od 2023 r..

Tusk i politycznie zlikwidowane Ministerstwo Zdrowia

W drugiej części Michał Szułdrzyński przypomina tezę ze swojego tekstu, że jest to – zdrowie – sytuacja, w której premierowi nie wystarczy dobry nos do zagrania PR-owego – musi sprawę doprowadzić do końca, a z tym, jak zauważa, u premiera Tuska bywa różnie. Kolanko podejmuje ten wątek i przypomina, że w jednym premier był akurat wyjątkowo konsekwentny – rok temu politycznie zlikwidował Ministerstwo Zdrowia, stawiając na czele bezpartyjną menedżerkę i usuwając z resortu wiceministrów z partii koalicyjnych.

Czytaj więcej

Po PESEL-u lekarza rząd będzie wiedział o prawdziwych zarobkach lekarzy

Pomysł miał sens, bo uderzenia opozycji szły w próżnię. Ale ta sama konstrukcja mści się dziś: ministerstwo nie miało siły, by jesienią 2025 r. przeforsować limity zarobków wbrew środowisku lekarskiemu, więc rząd nie ma teraz argumentu, że „zamknął komin". Gdyby – jak zgadzają się obaj rozmówcy – premier był konsekwentny do końca, mógł rok temu zlecić resortowi plan reform i sam go w rządzie pilnować. Zamiast tego wszystko musiało wylądować na Parkowej.

Berlin, czyli prezent PiS dla koalicji

Trzecia część schodzi na szarżę Roberta Bąkiewicza pod pomnikiem w Berlinie, o którą pyta Szułdrzyński: czy „karta niemiecka" rzeczywiście mobilizuje prawicowy elektorat, czy była to prywatna akcja, pod którą PiS się tylko podpiął?

Czytaj więcej

Nowa twarz w MON. Do ministerstwa dołączyła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka

Zdaniem Kolanki timing jest dla PiS fatalny – zamiast zostawić koalicję sam na sam z aferą Szpitala Południowego, prawica sama odciąga uwagę, w dodatku w tygodniu, w którym Przemysław Czarnek ogłosił własną propozycję podniesienia drugiego progu podatkowego. To, zdaniem Kolanki, jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego notowania PiS utrzymują się na poziomie 24-25 proc., a nie zakładanych kiedyś, tuż po wyborach prezydenckich w 2025 r. przez Jarosława Kaczyńskiego 40 proc.