Prezydent Ekwadoru Rafael Correa zdecydował się przyznać azyl polityczny Julianowi Assange'owi, który od 57 dni ukrywa się na terenie ekwadorskiej ambasady w Londynie. Założyciel strony WikiLeaks próbuje uniknąć ekstradycji do Szwecji, która poszukuje go w związku z zarzutami o gwałt. Zwolennicy Assange'a i jego prawnicy twierdzą, że zarzuty są sfabrykowane, a ekstradycja do Szwecji to jedynie sposób na przekazanie podejrzanego w ręce Amerykanów, którzy chcą go osądzić za ujawnienie tajnych depesz amerykańskiej dyplomacji.

Gwałtowna eskalacja

Decyzja Ekwadoru zaostrzy i tak już niezwykle poważny kryzys dyplomatyczny. Władze w Quito twierdzą, że prowadziły negocjacje z Brytyjczykami, starając się uzyskać zapewnienie, że w przypadku ekstradycji do Szwecji podejrzany nie zostanie przekazany Amerykanom. Tuż przed decyzją w sprawie azylu Brytyjczycy stracili jednak cierpliwość i sięgnęli po groźby wkroczenia na teren placówki. Wywołało to ostrą reakcję ekwadorskich władz.

– Jeśli te groźby zostaną spełnione, uznamy to za wrogie działanie i atak na naszą suwerenność – ostrzegł szef ekwadorskiego MSZ Ricardo Patińo.

Zgodnie z konwencją wiedeńską teren misji dyplomatycznej ma status eksterytorialny. Londyn ostrzegł jednak, że jest gotów odebrać go ambasadzie Ekwadoru na podstawie przepisów z 1987 roku. Wprowadzono je po zastrzeleniu przed libijską ambasadą w Londynie policjantki Yvonne Fletcher, pilnującej demonstracji przeciwko reżimowi Muammara Kaddafiego. Sprawca, który strzelał z budynku placówki, opuścił spokojnie kraj, korzystając z immunitetu dyplomatycznego. Zgodnie z przyjętym po tym incydencie prawem możliwe jest odebranie placówce statusu eksterytorialnego, jeżeli jest ona wykorzystywana niezgodnie z przeznaczeniem. Zdaniem Londynu cała procedura może potrwać około tygodnia.

– To ekwadorskie władze nie postępują zgodnie z duchem konwencji wiedeńskiej. Assange złamał zasady zwolnienia warunkowego w Wielkiej Brytanii i już to wystarczy, aby go aresztować. Wielka Brytania i Szwecja są stronami europejskiej konwencji praw człowieka i nie ma powodu sądzić, że prawa Assange'a byłyby naruszone w czasie jego ekstradycji – mówi „Rz" David Bentley z Chatham House, były doradca ds. prawnych w brytyjskim MSZ. Jego zdaniem prezydent Correa nie może przyznać twórcy Wikileaks azylu dopóty, dopóki nie znajdzie się on na terenie Ekwadoru. Część ekspertów ma jednak inne zdanie, powołując się na przypadki udzielania azylów przez zachodnie ambasady uciekinierom z bloku wschodniego.

Nie widać wyjścia

Znawcy prawa międzynarodowego ostrzegają, że wkroczenie na teren ambasady byłoby niebezpiecznym precedensem, który mogłyby wykorzystywać inne kraje do naruszania nietykalności dyplomatów. Jeśli Brytyjczycy nie zdecydują się na taki krok, będą jednak zmuszeni czekać, aż personel ambasady podejmie próbę przetransportowania Assange'a na lotnisko i wtedy go aresztować.

– Niezależnie od aspektów prawnych obie strony doszły do punktu, w którym bardzo trudno będzie poprawić wzajemne relacje. Kryzys może też doprowadzić do pogorszenia stosunków Wielkiej Brytanii z innymi państwami Ameryki Łacińskiej, które w takich sytuacjach działają wyjątkowo solidarnie – ostrzega Bentley.