Karczyński stwierdził, że funkcjonariusze ABW udali się do redakcji na polecenie prokuratury, która prowadzi śledztwo w sprawie nagrań polityków. Dziennikarze "Wprost" odmówili wydania żądanych materiałów. Funkcjonariusze  po spisaniu notatki opuścili redakcję i powiadomili prokuraturę. Wówczas na miejsce przyjechali prokuratorzy i rozpoczęli czynności w towarzystwie funkcjonariuszy ABW.

Mówiąc o szarpaninie redaktora naczelnego "Wprost" z funkcjonariuszem, podpułkownik Karczyński powiedział, że Sylwester Latkowski odmówił wydania materiałów prokuratorowi. Ten polecił jednemu z funkcjonariuszy odebranie ich Latkowskiemu.

Rzecznik ABW podkreślił, że jej funkcjonariusze wykonują polecenia prokuratury nie dyskutując o ich prawomocności. Dodał, że sprawa prawomocności wczorajszych działań zostanie dopiero wyjaśniona.

Karczyński przypomniał, że gdy dziennikarze odmówili wydania materiałów, prokuratura postanowiła zakończyć akcję.

Handlują głową Rostowskiego