Reklama

Ukraina: Powolne zrywanie rozejmu

Donbascy separatyści chcą przeprowadzić wybory lokalne, czym zerwą zawieszenie broni z Kijowem.

Aktualizacja: 18.09.2015 07:17 Publikacja: 17.09.2015 21:02

Ciasteczka w czasie przerwy w walkach – oddziały separatystów z Donbasu czekają na rozkaz do ataku

Ciasteczka w czasie przerwy w walkach – oddziały separatystów z Donbasu czekają na rozkaz do ataku

Foto: AFP, Anatolii Stepanov

Władze Doniecka zapowiedziały, że takie głosowanie odbędzie się 18 października. W sąsiednim Ługańsku – którego liderzy dysponują słabszymi oddziałami – jedynie „nie wykluczono możliwości" zorganizowania wyborów 1 listopada.

– To jest prowokacyjny krok – powiedział „Rz" kijowski analityk Ołeksij Melnyk. Unia Europejska i USA wcześniej już przestrzegały, że tego rodzaju działania separatystów doprowadzą do automatycznego wprowadzenia ostrzejszych sankcji przeciw Rosji. Nikt na Zachodzie nie ma wątpliwości, że liderzy separatystów nie są żadnymi samodzielnymi politykami, a utrzymują się u władzy jedynie dzięki ogromnemu rosyjskiemu wsparciu.

Bruksela właśnie podjęła decyzję o przedłużeniu do połowy marca 2016 roku już działających sankcji wobec Rosji.

Na Ukrainie zamierzają przeprowadzić lokalne wybory 25 października, dlatego separatyści z Doniecka się spieszą, a ci z Ługańska wolą poczekać tydzień i zobaczyć, jak się rozwinie sytuacja. – Nie można wykluczyć, że cała zabawa zakończy się na przełomie września i października jakąś zbrojną prowokacją rosyjską i wznowieniem walk. Myślę, że będzie się to łączyło z przebiegiem rocznicowej, 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Jeśli pójdzie ona nie po myśli Kremla (który robi wszystko, by doprowadzić do spotkania Putina z prezydentem Obamą), wtedy mogą zacząć się starcia – sądzi ukraiński ekspert wojskowy, pułkownik Konstantin Maszowec.

Obecnie od ponad tygodnia trwa na linii frontu prawie całkowita cisza. Separatyści jedynie sporadycznie strzelają z broni strzeleckiej, unikając używania artylerii. Według ukraińskiego wywiadu nowe dowództwo w Donbasie składające się wyłącznie z rosyjskich oficerów zastosowało drakońskie środki, by zmusić miejscowych watażków do wykonywania rozkazów (w tym o zawieszeniu broni). W zeszłym tygodniu dokonano trzech publicznych egzekucji dowódców-bojówkarzy (jedna w Horliwce), którzy ostrzeliwali pozycje ukraińskie i opuszczali wraz z oddziałami linię frontu, by okradać samochody na pobliskich drogach.

Reklama
Reklama

– Sytuacja z zawieszeniem broni jest dość niepewna, a mimo to niektórzy w Kijowie już w euforii zdążyli ogłosić, że to przełom. Nazwałbym to raczej ciszą przed burzą – uważa Melnyk.

Przeprowadzenie oddzielnych wyborów na terenach opanowanych przez separatystów będzie jawnym zerwaniem mińskich porozumień rozejmowych. W porozumieniach mińskich zobowiązali się oni do zorganizowania ich według ukraińskiego prawa, pod nadzorem OBWE, a wcześniej mieli umożliwić Ukraińcom przejęcie kontroli nad granicą z Rosją w Donbasie.

Nikt nie jest jednak w stanie obecnie przewidzieć, co się dalej stanie. Kijowscy eksperci uważają, że zarówno Poroszenko, jak i kanclerz Merkel oraz prezydent Hollande zdają sobie sprawę, że mińskie umowy są już martwe. – Moskwa nie wypełniła dotychczas ani jednego ich punktu – mówi jeden z nich.

Jednocześnie jednak przywódcy zachodni wywierają coraz silniejszą presję na Poroszenkę, by dokonywał jednostronnych ustępstw. – Wydaje się, że inicjatorem takiego nacisku na Kijów był prezydent Hollande, w każdym razie on pierwszy zaczął mówić o ewentualnym zniesieniu sankcji – sądzi Melnyk.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama