Przez większość swojej drogi naukowej związany był z uczelniami amerykańskimi. Nic dziwnego – mimo że tworzył swoje dzieła w języku francuskim, to mentalnie był myślicielem amerykańskim. Jego zainteresowania szły pod prąd laickiej kultury francuskiej, w której dominuje przekonanie, że po rewolucji 1789 roku miejsce religii jest w getcie życia prywatnego. W USA chrześcijaństwo wciąż stanowi istotny czynnik oddziałujący na sferę publiczną, nawet jeśli ma ono wielu wpływowych antagonistów.
Po ukończeniu École des Chartes w Paryżu Girard wyjechał do USA, gdzie był związany kolejno z uniwersytetami w Indianie, Johna Hopkinsa i Stanforda.
W swoich dziełach, jak „Sacrum i przemoc", „Rzeczy ukryte od założenia świata", „Kozioł ofiarny", wskazywał, że kulturę od zarania ludzkości determinuje pragnienie naśladownictwa, któremu towarzyszy też poszukiwanie ofiary.
W jego koncepcji nie ma miejsca na oświeceniowy optymizm. Dzieje ludzkości to spirala przemocy i resentymentów, które znalazły dla siebie ujście w rytuałach religijnych.
Zdaniem Girarda rewolucyjnym wydarzeniem w historii okazuje się chrześcijaństwo. Wcześniejsze religie przyjęły perspektywę oprawców i uprawomocniając mord założycielski, usprawiedliwiały rozlew krwi. Natomiast chrześcijaństwo to perspektywa niewinnej ofiary – Jezusa Chrystusa. Dzięki niej zdemaskowane zostały okrutne mechanizmy rządzące innymi religiami.