Pytany o to ile może jeszcze trwać rosyjskie śledztwo ws. katastrofy w Smoleńsku, Andriejew zwrócił uwagę, że w Polsce, po dojściu PiS do władzy, "badanie rozpoczęto de facto od zera".

- Mówią nam, że pojawiają się nowe kwestie sporne. Skoro tak, to i my kontynuujemy śledztwo - tłumaczył Andriejew.

 

A na pytanie o "rozsądne granice" długości trwania takiego śledztwa, ambasador Rosji odesłał do polskich urzędników (w związku z tym, że w Polsce śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej również wciąż się toczy - red.).

Rosyjski dyplomata podkreślił jednocześnie, że zgodnie z rosyjskim prawem "dopóki trwa śledztwo, wszelkie materiały dowodowe muszą pozostać w gestii prokuratury".

- Nie jestem w stanie tutaj narzucać jakiegokolwiek tempa badań. Z polskiej strony musicie państwo czekać - podsumował.

Ambasador Rosji wyraził jednocześnie przekonanie, że w sprawie katastrofy smoleńskiej "nie było innych elementów niż katastrofa powietrzna".