Betonowa tama zamknęła Kanał Północnokrymski, którym woda z Dniepru płynęła na południe. Tym samym Kijów całkowicie odciął Krym od dostaw wody.
Po wybuchu wojny i aneksji półwyspu przez Rosję, władze ukraińskie zamykały Kanał przy pomocy śluz znajdujących się w pobliżu Zbiornika Kachowskiego, sztucznego akwenu na Dnieprze skąd bierze początek Kanał. Jednak w ten sposób odcięto również dostawy wody ukraińskim rolnikom w południowej części obwodu chersońskiego, graniczącej z półwyspem. Około 100 kilometrów Kanału znajduje się na Ukrainie, ponad 300 – na Krymie (przecina cały półwysep z północnego zachodu na południowy wschód).
Próbując pomóc im puszczano od czasu do czasu wodę Kanałem, a sami rolnicy zbudowali prowizoryczną tamę z worków z piaskiem na granicy Krymu. Władze półwyspu przyznawały, że w ciągu ostatnich trzech lat cały czas otrzymywały wodę z Ukrainy.
Obecna budowla jest betonowa, nie przepuszcza wody na południe, ale na wszelki wypadek wbudowano w nią śluzy – gdyby przyszło jednak dostarczać wodę półwyspowi.
- Nie mogę tego nazwać inaczej jak drobnym świństwem. Wody mamy pod dostatkiem, zbiorniki są pełne i ich woda nie jest nam potrzebna – zapewnił agencję TASS Jefim Fiks, deputowany z Krymu. - Mamy wodę na cały sezon letni – jesteśmy zabezpieczeni na 100 procent – wtórował mu szef krymskiego komitetu melioracji Igor Wajl.
Jednak pół roku temu rosyjski minister ochrony przyrody Siergiej Donskoj powiedział, że „stabilne zaopatrzenie Krymu w wodę uda się zapewnić do 2019 roku". Sam Igor Wajl przyznawał dwa miesiące temu, że mieszkańcy półwyspu podkradali około 1/5 wody nadal płynącej Kanałem Północnokrymskim – do picia. Nawet tej brakuje bowiem na półwyspie.
Niewielkie sztuczne zbiorniki znajdują się w górach na południu Krymu i zaopatrują przede wszystkim tamtejsze, większe miasta (Symferopol, Sewastopol, Jałtę) oraz rejony wypoczynkowe na wybrzeżu.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Kanał dostarczał jednak nie tylko wodę pitną – przede wszystkim służył do zaopatrywania rolnictwa na półwyspie. A te jest w ponad 85 proc. uzależnione od dostaw z Ukrainy. Obecnie nie ma dla niech zamiennika. Moskwa zapewnia, że już wkrótce zbuduje „magistralny wodociąg z Kerczu" (chodzi prawdopodobni o dostarczanie wody z rosyjskiego Kubania rurociągiem po dnie Cieśniny Kerczeńskiej). Ale ona zacznie działać nie wcześniej niż w 2020 roku. Nie wiadomo jak do tego czasu mają nawadniać swoje pola i poić zwierzęta rolnicy na Krymie.
Ukraina dostarczała półwyspowi wody na 16,8 mld rubli rocznie (ok. 280 mln dolarów). Opozycyjna, moskiewska „Nowaja Gazieta" sugerowała w połowie kwietnia, że trzeba będzie przesiedlać mieszkańców północnej części Krymu, która bez ukraińskiej wody znów stanie się pustynią.