- Uważa się, że mężczyzna jest blisko związany z innym Afgańczykiem, którego podejrzewa się o pracę dla talibów - powiedział Gabriel Attal.

Obaj mężczyźni zostali objęci nadzorem po przybyciu do Francji. Do zatrzymania doszło w wyniku naruszenie warunków.

Minister Spraw Wewnętrznych Francji Gerald Darmanin powiedział radiu France Info, że Afgańczyk opuścił obszar, w którym musiał pozostać przez "kilka minut". Podkreślił, że nie było żadnych uchybień w zakresie bezpieczeństwa.

Attal poinformował, że główny podejrzany pomógł w ewakuacji Francuzów z Afganistanu "w niezwykle napiętym momencie i prawdopodobnie uratował im życie". Ale miał on "powiązania z talibami, co musi zostać wyjaśnione".

Agencja AFP poinformowała, że mężczyzna przyznał się do związków w talibami. Miał pracować jako uzbrojony szef talibskiego punktu kontrolnego w Kabulu.

Prezydent Emmanuel Macron obiecał w zeszłym tygodniu, że Francja będzie "chronić tych, którzy są najbardziej zagrożeni w Afganistanie", a jednocześnie zapewnił, że Europa stworzy "solidną" inicjatywę, by udaremnić nielegalną migrację, a w szczególności sieci przemytu ludzi.

Słowa prezydenta wywołały oburzenie wśród francuskiej lewicy i aktywistów, którzy twierdzili, że sugerował on, iż Francja wpuści tylko ograniczoną liczbę ludzi i pozostawi wielu Afgańczyków, którzy potrzebują pomocy.

Migracja ma być jednym z najbardziej spornych tematów przed wyborami prezydenckimi w 2022 roku.