Pożary, które w ostatnich dniach zagrażały północnym przedmieściom Aten, wygasły, ale na Eubei, drugiej co do wielkości greckiej wyspie, położonej na wschód od stolicy, ogień szybko się rozprzestrzenia. Spłonęły dziesiątki tysięcy hektarów lasów, ewakuowano dziesiątki wiosek.

- Czuję gniew. Straciłam swój dom. Jutro nic już nie będzie tak jak wcześniej - powiedziała agencji Reutera pani Vasilikia, jedna z mieszkanek wyspy, która została ewakuowana z Eubei.

- To tragedia. Nasze wioski zostały zniszczone, z naszych domów nic nie zostało. Nie mamy już nic, nic - mówiła.

Pożary wybuchły w wielu rejonach Grecji w czasie największej od trzydziestu lat fali upałów. Wysokie temperatury i silne wiatry pogorszyły sytuację.

Od wtorku straż przybrzeżna ewakuowała z wyspy Eubea ponad dwa tysiące osób.

Fanis Spanos, gubernator regionu Grecja Środkowa powiedział, że sytuacja na północy wyspy od blisko tygodnia jest "bardzo trudna". Dodał, że pożar objął znaczną część terenu wyspy. Przekazał, że do hoteli i innych miejsc schronienia przyjęto 2,5 tys. osób, które uciekły przed ogniem.

Na wyspie Eubea z żywiołem walczy 570 strażaków. Wiceminister ds. obrony cywilnej przekazał, że załogi samolotów gaśniczych z uwagi na małą widoczność z powodu gęstego dymu mają utrudnione zadanie. - Przed nami kolejny ciężki wieczór i trudna noc - ocenił Nikos Hardalias dodając, że "walka trwa".

Do walki z pożarami Grecja zaangażowała wojsko. Pomoc zaoferowały inne państwa, w tym Polska. W odpowiedzi na prośbę greckich władz skierowano do tego kraju siły i środki Państwowej Straży Pożarnej - dwa moduły GFFFV z Wrocławia i Poznania, w sumie 143 strażaków i 46 pojazdów.